Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘książki polskie’ Category

Chciałam podzielić się dziaiaj nowymi pozycjami wydawniczymi o arteterapii, a jednoczenie wykorzystać szansę, żeby zaprosić Panstwa do współpracy. Ksiązek o arteterapii pojawia się co roku przynajmniej kilka, a przeważnie kilkanaście. Rzadko jednak pojawiają się ich wnikliwe recenzje, takie, które podreślą nowe pojawiające się problemy i zagadnienia oraz takie, które wskażą na nieporozumienia i zapożyczenia. Dlatego chciałam Państwa bardzo zachęcić do pisania recenzji książek arteterapeutycznych. Udostępniliśmy miejsce na recenzje na portalu „Terapia przez Sztukę” (arteterapia.pl) i mamy nadzieję, że wywiążą sie tam ciekawe dyskusje na temat literatury arteterapeutycznej.

A dzisiaj chciałam pokazać nową publikacje:

I trochę starszą, o której wcześniej nie wpsomniałam:

Reklamy

Read Full Post »

Właśnie ukazała się nasza nowa ksiązka z serii „w twórczym rozwoju i arteterapii”. Książka tak jak poprzednie składa się z wprowadzenia wyjaśniającego inspiracje i podstawy przedstawianych aktywności oraz zestawu ćwiczeń wokół motywów portretów i masek.

Książkę można kupić na stronach wydawnictwa:

http://www.wydawnictwo.wshe.lodz.pl/

Read Full Post »

‚Rysunek w psychoterapii’

– Gerald Oster, Patricia Gould. GWP 2004.

O tej książce postanowiłam napisać, kiedy wpadło mi w ręce jej nowe amerykańskie wydanie z 2004 roku, którego spora część została zmieniona. I nie ma się co dziwić, bo pierwsze wydanie, to które doczekało się polskiego tłumaczenia ukazało się po raz pierwszy w 1987 roku, czyli 20 lat temu.  Na ten znaczący fakt chciałam zwrócić uwagę, bo arteterapia od lat 80′, jako dyscyplina stosunkowo młoda, przeszła znaczacą przemianę. Co prawda książka nie jest o arteterapii a o rysunku w psychoterapii, temat terapii przez sztukę  został w książce poruszony, a ponieważ publikacja jest popularna, informacje w niej zawarte zostały wielokrotnie powielone w polskich książkach oraz licznych pracach studentów.

Nie zamierzam pisać recenzji, bo sama metod projekcyjnych w pracy nie używam. Używanie metod projekcynych jest jedną z charakterystycznych różnic pomiędzy arteterapią amerykańską a brytyjską. W Anglii na te metody patrzy się z pewnym powątpiewaniem (w kręgu areterapeutów) jako na redukcjonistyczne i instrumentalne. W Brytyjskiej arteterapii chodzi o relacje i proces twórczy, a w metodach projekcyjnych o język wizulany. Oczywiście jest to uproszczenie, bo arteterapia amerykańska jest przede wszystkim zróznicowana i możemy tam znaleść zarowno klasyczne podejścia freudowskie, podejcia edukacyjne, rysunki projekcyjne czy obrzędy szmańskie. Temat rzeka… W 1997 roku Andy Gilroy i Sally Skaife napisały bardzo ciekawy (i dość zabawny, choć to chyba nie było zamiarem) tekst do Inscape (Brytyjskiego journalu arteterapii) o swoich wrażeniach z udziału w Amerykańskiej Konferencji Arteterapii organizowanej przez AATA. Zwracają w nim uwagę na znaczące różnice w podejciu do arteterapii po obu stronach Atlantyku. Podzieliły się w tym artykule swoim zaskoczeniem, tym, że mimo mówienia tym samym językiem i potencjalnej swobodnej wymiany pomysłów nie do końca mogły zrozumieć podejście amerykańskie, ale również miały wrażenie, że Amerykanie nie do końca mogłi zrozumieć o co chodziło w ich podejciu… Przyczyn tych różnic doszukiwały się w strukturze służby zdrowia i pewnych cechach kulturowych. Bardzo ciekawy temat do rozważań… Szczególnie, że pod wieloma względami arteterapia polska jest bardziej podobna do amerykańskiej niż brytyjskiej.. ale to tyle podejściach…

Wracając do książki Oster i Gould… Tak jak mówiłam o metodach projekcyjnych pisać nie chcę, a jedynie odniosę się do rozdziałów początkowych, a szczególnie do fragmentu ‚Terapeuta posługujacy się sztuką – odrębna profesja’. Książka odnosi się do metod rysunkowych w psychoterapii, a nie do arteterapii, jednak ten mały fragment wprowadza według mnie trochę zamieszania i spotkałam się cytatami z tego podrozdziału w kilku pracach studentów. Przypuszczam, że te nieporozumienia wynikają w pewnych uproszczeń i skrótów myślowych, lub niejasnego tłumaczenia… trudno powiedzieć.

1. zdanie ‚sztuka jako technika terapeutyczna po raz pierwszy została zastosowana przez Margaret Naumburg (1966)…’ jest oczywiście nieprawdziwe. Już nie chodzi o plemienne tradycje z przed tysięcy lat… Pierwsze praktyki, które uważa się za arteterapię istniały od lat 1930. Jeżeli juz kogoś uważa się za prekursora to Adriana Hilla (1938), który ponoć pierwszy użył terminu arteterapia. Po drugie Naumburg swoją metodę stworzyła znacznie wcześniej niż w 1966 roku,  a zdanie to sugeruje, że arteterapia powstała w latach 60′. Czyli odebrano jej prawie połowę czasu istnienia.

2. zdanie ‚kontynuatorką pracy Margaret Naumburg w latach pięćdziesiątych była Edith Kramer…’ Jeżeli już to oponentką, a nie kontynuatorką. Co prawda Kramer zaczęła swoją pracę później niż Naumburg i jej pierwsze publikacje ukazały się później, niemniej jednak obie panie pracowały przez lata równolegle. Ich koncepcje bardzo się od siebie różniły, co zapoczątkowało konflikt w obrębie amerykańskiej arteterapii pomiędzy podejściem ‚sztuka jako terapia’ i ‚sztuka w psychoterapii’ o czym bardzo szczegółowo piszą Borowski Junge i Asawa w „History of art therapy in the United States’ (1994).

3. zdanie ‚Ostatnio za sprawą humanistycznego nurtu w psychologii, terapia sztuką stała się samodzielną techniką terapeutyczną, w której szczególną uwagę przywiązuje się do samego dzieła.’ Psychologia humanistyczna oczywiście wpłynęła na rozwój arteterapii, szczególnie amerykańskiej, ale po pierwsze nie ostatnio (tutaj daje znać różnica w czasie wydania amerykańskiej i polskiej publikacji) a w latach 60′ i 70′. Po drugie sztuka w arteterapii nie jest techniką i tutaj chciałam oddać glos wcześniej wspomnianej w publikacji Hannie Jaxie Kwiatkowskiej – ‚jedyną techniką w arteterapii jest relacja i nikt mi nie powie, że jest inaczej’ (z jej artykułu w Amerykańskim Journalu Arteterapii, potem sprawdzę w notatkach z którego roku). I po trzecie, do dzieła (?) przywiązuje się stosunkowo małą wartość. Jest niewiele koncepcji, które podkreślają wartość produktu, znacznie częściej mówi się o procesie i to jemu przypisuje się nadrzędną wartość.

I to tylko ze str. 20. Nie czepiałabym się poszczególnych zdań, szczególnie w publikacji tłumaczonej ich sens może zostać nie co zmieniony, jednak… Nie ma w Polsce dostępu do publikacji zagranicznych, jeśli jakaś zostaje przetłumaczona na polski pojawia się od razu w bibliografiach wszystkich prac na temat arteterapii, nawet jeśli jest to temat marginalnie w niej poruszony. Błędy/nieporozumienia są wielokrotnie powtarzane i utrwalane. Mimo, że mogą się tutaj wydawać mało znaczące utrudniają jasne myślenie o tym czym jest arteterapia i jak się rozwija.

A oprócz tego to zachęcam do przeczytania książki, bo jest przyzwoita.

Read Full Post »

Terapia Sztuką. Praktyczny poradnik.

Susan Buchalter.

Przeważnie piszę o ksiazkach, które lubię i które wydają mi się szczególnie wartościowe. Dzisiaj o ksiażce, która wzbudza wiele moich wątpliwości.

To możemy przeczytać we wprowadzeniu do książki:

‚Trudno jest być spontanicznym i nowatorskim podczas każdej sesji arteterapii. Dlatego dobrze jest mieć pod ręką zbiór kreatywnych i inspirujących pomysłów. Terapia sztuką zawiera praktyczne instrukcje, które na pewno okażą się pomocne zarówno podczas sesji indywidualnych, jak i grupowych.
Poszczególne rozdziały są poświęcone różnym technikom artystycznym, włącznie z wielkoformatowym malarstwem ściennym, kolażem, rzeźbą oraz rysunkiem, co sprawia, że książka jest cennym i przystępnym źródłem dla każdego terapeuty. Susan Buchalter ujęła w niej scenariusze projektów artystycznych wykorzystujących zwyczajne przedmioty codziennego użytku. Prezentacja każdego z nich składa się z listy potrzebnych materiałów, planu postępowania oraz celu ćwiczenia. Twórcze zajęcia odwołują się do sytuacji bliskich dorosłym i dzieciom – na przykład rysowanie pragnień, rzeźbienie reprezentacji własnego stresu czy tworzenie autoportretu techniką kolażu. Ksiązka ta jest odpowiednia zarówno dla początkujących, jak i doświadczonych arteterapeutów, doradców i pracowników socjalnych, oraz dla wszystkich zainteresowanych wykorzystaniem różnych form artystycznych w pracy z innymi ludźmi’

Książka w kilku rodziałach opisuje różne techniki i metody, które mogą być wprowadzone do sesji arteterapeutycznej. Według autorki z założenia ma nie być tzw. książką kucharską, czyli ma nie dawać gotowych recept na każdą sytuację. Jednak jeśli konstrukcji tej ksiażki przyjrzymy się bliżej, tym właśnie ona wydaje sie być. Książka z założenia przeznaczona jest nie tylko dla arteterapeutów, ale również dla innych specjalistów, którzy chcą wykorzystywać elelementy artystyczne w swojej praktyce. Jeśli więc zastanowimy się nad zakładanym odbiorcą książki, będą to osoby bez specjalnego przygotowania i koniecznej świadomości jak wprowadzenie poszczególnych motywów może się rozwinąć w pracy terapeutycznej. Autorka daje krótkie wskazówki pokazujące, że niektóre ćwiczenia mogą być niebezpieczne lub że w niektórych sytuacjach należy być ostrożnym. I to wszystko. Ćwiczenia i pomysły zebrane w książce wynikają z wieloletniego doświadczenia autorki jako praktyka. Pojawia sie tam wiele pomysłów i potencjalnie wiele ciekawych rozwiązań, jednak bardzo ograniczona ilość komentarzy sugeruje, że autorka zakłada dość dobre przygotowanie czytelnika do wykorzystania treści zawartych w ksiażce, w tym rozumienie procesu arteterapeutycznego, jego dynamiki i ograniczeń.W tym momencie Buchalter mija się z założeniem, ze książka jest przeznaczona dla osób nie zajmujacych sie zawodowo arteterapią. Zakłada ona, ze terapeuta będzie umiał właściwie ocenić, jakie zadania i jakie rowiązania są właściwe dla jego pacjentów i w którym momencie. Wydaje mi się, że może to być prosta droga do katastrofy.

Niestety mam wrażenie, że książka trafiając do polskiego czytelnika może właśnie zostać odebrana jako książka kucharska. Sugerowana w niej organizacja sesji czy wybór aktywności ma duży potencjał na bycie nadużywanym bez zastanowienia.

Wedlug mnie nie szczególnie dobry wybór książki do tłumaczenia dla polskiego czytelnika. Szczególnie w czasach (czyli od jakiś dwudziestu lat) kiedy odchodzi się od tak precyzyjnie ułożonego programu sesji, a raczej wykozytuje metody niedyrektywne i podąrza za pacjentem. Z drugiej strony książka może zostac dobrze przyjęta na wszelkiego typu zajeciach edukacyjnych, gdzie procesy nie są zbyt głębokie i mogą być znacznie bardziej zaplanowane. I tak zapewne ta ksiażka jest wykorzystywana w Polsce. Nie pomaga to jednak rozwinąć myślenia o arteterapii i ta refleksja nie pojawia się niestety w polskim tłumaczeniu.

O

Read Full Post »

Beata Borowska Beszta

Etnografia dla terapeutów (pedagogów specjalnych) – szkice metodologiczne

wyd. Impuls 2005

Coraz większa jest myśle potrzeba rozszerzania metodologii badań w zakresie arteterapii w zależności od celów i pytań jakie stawiają sobie badający. Niestety metody etnograficzne są bardzo mało popularne wśród psychologów, pedagogów i artystów, a szkoda bo do badań arteterapii świetnie sie nadają. Umożliwiają przyjrzenie się kontekstowi działań, zrozumienie ich sensu, a przede wszystkim prześledzenie potrzeb poszczególnych grup klientów. Dlatego z przyjemnością przeczytałam tę książkę. Autorka, opierając się głównie o zagraniczną literaturę przedstawia w jaki sposób dobrała metody badawcze do swojego projektu. Odnosi sie głównie do Postepujacej Sekwencji Badawczej Spradleya i pokazuje w jaki sposób ten model badań może być wykorzystany przez pedagogów. Obszerne przykłady dobrze ilustrują metody badań, książkę czyta się bardzo miło i przyjemnie, jak na książkę o metodologii.

Zdecydowanie polecam do badań związanych z arteterapią. Ta książka również  pokazuje, że szukając metod badawczych można siegnąć do bardzo szerokich inspiracji, nie tylko klasycznych rozwiązań z zakresu pedagogiki czy ewentualnie psychologii. Metody antropologiczne nie tylko świetnie sie sprawdzają w tego typu badaniach jako dogłębnie wyjaśniające, ale również, to moja osobista opinia, są bardzo wdzięczne.

i na dodatek książka cały czas dostępna w ksiegarniach internetowych.

O.

Read Full Post »