Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘kontrowersje’ Category

Podczas pierwszego dnia konferencji oficjalnie otworzyliśmi portal „Terapia przez Sztukę”! Otrzymaliśmy bardzo dużo informacji zwrotnych na jego temat, co niezwykle nas cieszy, bo wskazuje na bardzo duże zainteresowanie. Teraz, bardziej nawet niż wcześniej wierzę, że razem uda nam się rozwinąć polską arteterapię!

Wszystkich chętnych zapraszam do współpracy. Chetnie przyjmniemy artykuły na temat arteterapii oraz recenzje ksiązek, będą opublikowane po pozytywnej recenzji. Oprócz tego zapraszamy do rozbudowującej się częsci społecznościowej, gdzie można zamieszczać informacje o ośrodkach terapeutycznych, edukacyjnych i studenckich, projektach terapeuycznych i artystycznych i wiele innych. Od Was zależy jak szybko i rozlegle portal będzie się rozbudowywał, więc czekam na kontak!

arteterapia.pl

Reklamy

Read Full Post »

Przedstawiam program tegorocznej konferencji, będzie się działo dużo i zapowiada się bardzo ciekawie – do zobaczenia w Lodzi w przyszłym tygodniu!

 

program 2009 wersja 1

Read Full Post »

Już za kilka dni będę miała przyjemnośc podzielić się ze wszystkimi nowym projektem, nad którym intensywnie pracowaliśmy przez długi czas. Własnie testujemy ostatnie rozwiązania techniczne i ruszamy!

Powołujemy do życia wirtualną platformę, która jest zaproszeniem do stworzenia forum do wymiany  poglądów, myśli, refleksji, projektów i wyników badań z zakresu terapii przez sztukę. Ostatnie 20 lat było dla tej dyscypliny szczególne, twórcze i owocne. Można śmiało powiedzieć, że obecnie w Polsce w arteterapię profesjonalnie zaangażowane są już tysiące osób, w większości wciąż poszukujących drogi zawodowego rozwoju.  Jednak cały czas borykamy się z tymi samymi problemami: nadal oficjalnie nie istnieje zawód arteterapeuty, nie ma wypracowanych standardów praktyki i edukacji, a dyskusja o dyscyplinie ograniczona jest do wąskiego grona specjalistów i jak dotąd nie prowadzi do rozwiązania podstawowych problemów.

Dlatego chcielibyśmy, aby platforma stała się miejscem wymiany poglądów terapeutów wykorzystujących sztuki wizualne, muzykoterapeutów, choreoterapeutów i osób innych specjalności, którzy widzą swoje miejsce pod wspólnym parasolem arteterapii.

Kończymy pracować nad  wirtualną platformą, której część niedługo stanie się pierwszym naukowym Journalem ‚Terapii przez Sztukę’ i zapraszamy do jej rozwijania wszystkich, którym zależy na rozwoju arteterapii. Zacznijmy opisywać szczegółowo i wnikliwie, to czym się zajmujemy, podzielmy się badaniami, przybliżmy, co dzieje się w dziedzinie arteterapii w Polsce i za jej granicami – i z tym bagażem doświadczeń spróbujmy wspólnie tworzyć nowoczesną dyscyplinę. Mając bardzo bogate tradycje w zakresie wykorzystywania sztuki i twórczości oraz szereg osób z pasją oddanych swojej pracy jesteśmy w stanie nie tylko wpłynąć na uznanie zawodu w Polsce, ale również zafascynować swoją pracą i pomysłami arteterapeutów z kraju i zagranicy.

Aby stworzyć platformę współpracy i wymiany poglądów przeznaczoną w równym stopniu dla profesjonalistów, jak i osób, które dopiero rozpoczynają swoją zawodową drogę, teksty naukowe i badawcze publikowane w „Terapii Przez Sztukę” poddane będą wnikliwej naukowej recenzji, natomiast refleksje praktyków, opisy, wiadomości zostaną skierowane do druku po otrzymaniu pozytywnej opinii redakcji.

Dbając o jakość i przejrzystość pisma sugerujemy, aby teksty mieściły się w następujących kategoriach:

  • – artykuły przedstawiające autorskie koncepcje arteterapii
  • – opracowania teoretyczne
  • – badania i studium przypadku
  • – tłumaczenia artykułów najlepszych autorów zagranicznych
  • – refleksje praktyków
  • – opisy ośrodków prowadzących arteterapię
  • – recenzje i komentarze
  • – wiadomości

Wkrótce  uruchomiony zostanie portal internetowy „Terapii Przez Sztukę”, który da możliwość prowadzenia dyskusji, publikacji bieżących informacji na temat konferencji i wydarzeń związanych z terapią przez sztukę oraz umożliwi zamieszczanie  materiałów multimedialnych.

Już dziś zapraszamy do dzielenia się swoimi doświadczeniami, informacjami, gdzie i w jaki spsosób prowadzona jest arteterapia, informacjami dla wolontariuszy i osób poszukujących pracy, jak również własnymi tekstami i recenzjami publikacji.

Niech nasza wspólna platforma stanie się dla nas wszystkich testem jakości polskiej arteterapii i krytycznym komentarzem do aktywności podejmowanych w tej dziedzinie. Czego sobie i Państwu serdecznie życzymy.

Redaktorzy

dr Krzysztof Stachyra, Polskie Stowarzyszenie Terapii przez Szukę, Uniwersytet Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie

Olga Handford, Goldsmiths College, Uniwersytet Londyński.

Read Full Post »

Od jakiegoś czasu obserwuje bardzo interesującą, internetową dyskusję dotyczącą wykorzystywania meteriałów z sesji arteterapeutycznych w internecie. Kilka słów chciałam na ten temat napisać. O swojej pracy klinicznej piszę w internecie niezbyt często, natomiast problem zasad etycznych dotyczących materiałów drukowanych jest mi dość bliski. Szczególnie interesują mnie rozbieżności pomiędzy ustaleniami polskimi i zagranicznymi, ale o tym za chwile. Tak więc kilka komentarzy o zasadach etycznych praktyki arteterapeutycznej, jej dokumentacji i opisywania. Do badań naukowych jako takich się nie będę tutaj odnosiła, bo rządzą sie one swoimi prawami, ustalanymi przeważnie przez odzielne instytucje.

Na wstępie chciałam wspomnieć o pewnych zasadach, które zostaly opracowane, żeby pomóc arteterapeutom rozganizować ich praktykę (i promocję tej praktyki), a nastepnie pokażę wnioski wynikające z debaty odnośnie zasad etycznych dotyczących wykorzystania materiałów z sesji arteterapeutycznych w internecie. W jednym poście nie ma miejsca na przeanalizowanie wszystkich zagadnień, więc na początek skoncentruję sie tylko na ‚poufności’, która jest podstawowych pojęciem, dlatego, że buduje zasady relacji terapeutycznej. Większośc praktyków intuicyjnie stosuje pewne zasady, warto się nad nimi jednak zastanowić, szczególnie w kontekście publikacji efektów pracy.

W USA i Wielkiej Brytanii kodeksy etyczne arteterapeutów są ustanowione przez lokalne stowarzyszenia zawodowe, są bardzo szczegółowe i odzwierciedlają wymagania narodowych organizacji zajmujących się służbą zdrowia. Kodeksy etyczne są traktowane bardzo poważnie, a uchylenia w ich przestrzeganiu są karane. W jakis sposób etyka zawodowa jest regulowana w Polsce? Szczerze powiedziawszy chyba nie jest, ale jeśli ktoś ma inne zdanie to prosze o poprawienie. W Polsce kodeks etyczny dla arteterapeutów został opracowany przez Stowarzysznie Kajros, chwała mu za to! Pojawia się jednak pytanie kto go stosuje i kto go w ogóle przeczytał…. Z drugiej strony kodeks ten jest bardzo ogólny i nie porusza szczegółowo wielu zagadnień. Na temat poufności pisze:

6. Poufność i ochrona danych osobowych.
6.1 Arteterapeuta zobowiązany jest do zachowania poufności informacji o pacjencie uzyskanych w trakcie leczenia.
Wyjątki:
a) podstawowe informacje niezbędne dla koordynacji całości leczenia mogą, być przekazane właściwym specjalistom
b) za zgodą pacjenta/klienta, jego opiekuna pewne informacje mogą być ujawnione dla celów kształcenia przy czym trenerzy zobowiązani są do przestrzegania tych samych zasad poufności jak terapeuta
c) za zgodą klienta/pacjenta, jego opiekuna pewne informacje mogą być anonimowo publikowane albo przedstawiane jako część studium przypadku albo pracy badawczej

d) w przypadku dziecka albo osoby młodej jeśli wymaga tego prawo informacja dla dobra dziecka musi być ujawniona (ze strony Kajrosa)

Czyli według tego kodeksu arteterapeuta ma zachować poufność informacji, może jednak dzielić się nimi przy współpacy z innymi specjalistami, w celach edukacyjnych i naukowych, po uzyskaniu zgody pacjenta lub rodzica/opiekuna. Kodeks jednak nie pokazuje, jakie informacje, w jaki sposób powinny być chronione. Nie pokazuje również specyfiki pracy arteterapeutycznej, w której nie tylko szczegóły dotyczące pacjenta, ale również jego pracy artystycznej powinny być, w jakiś sposób, chronione. Myślę, że każdy, kto napisał artykuł pokazujący swoją pracę arteterapeutyczną miał wątpliwości, co i w jaki sposób można pokazać, żeby nie naruszać podstawowych zasad etycznych. Dla tych trudności nie znależliśmy również złotego środka w naszych publikacjach z serii „Twórczego rozwoju i arteterapii”. Cały czas pojawiają się nowe refleksje. Przyjeliśmy zasadę, że sesje edukacyjne różnią się od terapeutycznych, prace pochodzące z sesji edukacyjnych/treningowych są publikowane, za zgodą autorów. Używamy również imion uczestników lub ich pseudonimów, w zależności od wyboru autora. Wielu uczestników chętnie godzi się na publikowanie prac i część odczuwa satysfakcję z tego powodu. Znacznie większe środki ostrożności są jednak brane pod uwagę w wypadku sesji, które mają charakter czysto terapeutyczny, a szczególnie w wypadku efektów pracy z pacjentami, u  których można podejrzewać, że nie są w stanie podjąć świadomej decyzji oraz mogą nie rozumieć konsekwencji takiej publikacji. Są to jedak publikacje o charakterze edukacyjnym. Osobnych rozważań wymagałyby publikacje marketingowe, na przykład strony internetowe reklamującej usługi arteterapeuty.

Rodzi się jednak wiele szczegółowych pytań: czy możemy pokazywać zdjęcia pacjentów? Czy możemy pokazywać reprodukcje ich prac? Czy możemy pokazywać imiona, inicjały pacjentów? Czym różnią się sesje z pacjentami od sesji treningowych ze studentami? W jaki sposób chronić pacjenta, ale cały czas tworzyć materiały edukacyjne? Czym różnią się materiały edukacyjne od marketingowych? Odpowiedź na wiekszość tych pytań możemy znaleśc w regulaminach dużych wydawnictw zagranicznych (niestety nie polskich). Jak pisze Cathy Malchiody, Guilford Press wymaga, żeby twarze na zdjęciach dołączonych do publikacji były zasłoniete, imiona wykasowane lub zmienione, opis studium przypadku powinien być tak skonstruowany, że żadnych informacji nie można będzie odnieśc do konkretnego klienta, autor powinien dołączyć zgodę autorów wszystkich prac, wszystkie prace, które mogą ujawnić tożsamośc utora, np te zawierające jego imię, powinny być usuniete lub zmienione.. Jest to kierunek, w którym wydaje się podąrzać coraz więcej wydawców. Tak też skonstruowane są wskazówki opracowane przez narodowe stowarzyszenia w Wielkiej Brytanii i USA.

W Polsce jednak tego typu wskazówki dla autorów są rzadko dostępne i musimy sami podjąc decyzję co jest właściwe, a co nie. Problem ten staje się jeszcze bardziej skomplikowany jeśli weźmieny pod uwagę nie tylko publikacje drukowane, ale również internet, czyli strony domowe i portale społecznościowe. W moim odczuciu zasady stosowane w Polsce są bardzo płynne i nie do końca przemyślane. Wymagają, tak jak wiele innych aspektów arteterapii, wnikliwej dyskusji i analizy.

Tutaj chciałam pokazać wnioski z dyskusji zapoczątkowanej przez opublikowanie przez Cathy Malchiody artykułu na jej blogu The Healing Arts. Malchiody odniosła się do strony na Facebooku reklamującej usługi jednej z amerykańskich arteterapeutek. Arteterapeutka pokazała na swojej stronie zdjęcia  nie tylko prac swoich pacjentów, ale również ich twarze. Malchiody nawiązując do tej strony zaczęła swoje rozważania na temat tego, jak daleko możemy posunąc się w elektronicznej publikacji materiałów pochodzących z sesji arteterapeutycznych, szczególnie w takich mediach jak Facebook, który ma około 250 mln użytkowników. Liz Beck rozwinęła te rozważania na blogu i rozpoczęła w ten sposób wnikliwą dyskusję dotyczącą etycznej strony wykorzystywania dokumentacji arteterapeutycznej. Nie będę tutaj wnikać w szczegóły tej dyskusji, cała jest dostępna do przeczytania, jednak chciałam zasygnalizować pewne wnioski. Liz Beck twierdzi, że w wypadku publikacji internetowych powinny obowiązywać podobne zasady jak w wypadku publikacji drukowanych. Odnosi się w tej kwestii do postanowień Amerykańśkiego Stowarzyszenia Arteterapeutów:

– arteterapeuta musi uzyskać pisemną zgodę pacjenta lub opiekuna na przechowywanie, kopiowanie, fotografowanie prac artystycznych w celach edukacyjnych, badawczych lub diagnostycznych.

– arteterapeuta nie publikuje i nie wydaje zgody na publiczne korzystanie z dokumentacji sesji, włączając w to rozmowy i prace plastyczne bez pisemnej zgody klienta.

– arteterapeuta musi uzyskać pisemną zgodę przed fotografowaniem, filmowaniem czy nagrywaniem sesji, jak również przed wyrażeniem zgody na udział obserwatorów.

– arteterapeuta może używać materiały zebrane podczas sejsi w edukacji, publikacjach i publicznych prezentacjach, musi jednak wcześniej na to uzyskać zgodę klienta lub opiekuna. Musi dołożyć wszelkich starań, żeby tożsamość klienta nie mogła zostać określona. Elementy prac lub dokumentacji filmowej, które mogą zdradzić tożsamośc pacjenta powinny być usunięte

– arteterapeuta musi uzyskać pisemną zgodę klienta przed organizacją wystawy w miejscu publicznym.

Liz Beck zastanawiając się jak przekładają się te założenia na publikacje internetowe, podkreśla, że internet jest specyficznym medium, do którego dostęp ma znacznie szersze grono odbiorców niż do publikacji specjalistycznych. Wszystkie te zasady powinny obowiązywać, klient jednak powinien być poinformowany, na jakich stronach, na jak długo informacje zostaną zamieszczone.

Myślę, że temat warty zastanowienia, dość specyficzny dla arteterapii, jako, że integralną częscią procesu jest powstający produkt.

Read Full Post »

Essentials of art therapy

Bruce L. Moon

Znowu o Niezbędniku arteterapii opracowanym przez Moona. Wcześniej o tej książce pisałam tutajtutaj. Czytając książkę miałam wrażenie, że poetycko jestem prowadzona przez kolejne rozważania na temat praktyki, edukacji i organizacji zawodu. Coś niezwykle przenikliwego jest w sposobie pisania tego autora. Być może dlatego, że choć nie porusza zbyt wielu nowych zagadnień pisze je z innej (egzystencjalnej) perspektywy, do której nie jestem przyzwyczajona przez głownie psychoanalityczne książki angielskie.

Tak jak pisałam Moon opisuje 22 aspekty/zasady arteterapii. Niektóre trudno by było odnieść do sytuacji polskiej arteterapii, więc nie będe ich wspominać. Dzisiaj chciałam podzielić się kilkoma kolejnymi notatkami z Niezbędnika.

– O rozwoju zawodu arteterapeuty

Ten temat mnie interesuje i myślę, że wiele możemy sie nauczyć od tych, którzy mają znacznie dłuższą drogę za sobą. Moon rozważa między innymi: jakie są granice profesji? jakie są główne założenia arteterapii? czy arteterapeuta jest najpierw artystą, który używa swojej ludzkiej wrażliwości? Czy może arteterapeuta jest psychoterapeutą, który uzywa sztuki jako dadatkowej pomocy? Szukając odpowiedzi Moon stawia tezę, że te pytania nadają kształ całemu zawodowi, a co za tym idzie edukacji arteterapii. Moon stoi na stanowisku, że to sztuka pełni kluczową rolę w arteterapii. Głebokość i siła artystycznej, kreatywnej ekspresji jest czynnikiem zmiany w arteterapii. Artystyczna wrażliwość powinna być dopełniona znajomością psychologii rozwojowej, teorii osobowości, dynamiki grupowej i rodzinnej, organizacji insytucji, jak również umięjętnościami psychoterapeutycznymi i doradczymi. Tylko całościowa edukacja jest w stanie stworzyć tożsamość przyszłego arteterapeuty. Nauczyciele arteterapii nie moga więc popełnić błedu przygoowywania do zawodu praktyków, którzy będą tak-jakby-psychologami, czy pseudo- doradcami. Studenci, którzy chcą zostać arteterapeutami powinni otrzymać edukację arteterapeutyczną, a nie inną z dodatkiem arteterapii. Dla Moona sztuka i terapia w arteterapii są jak yin i yang, nie moga być odzielone, ale również żaden element nie może stać się ważniejszy od drugiego. To porównanie do yin i yang bardzo mi się spodobało.

– O roli filozofii

Moon uważa, że znacznie mniej czasu należy spędzać na nauczaniu studentów technik i metodyki pracy, a znacznie więcej na dyskutowaniu filozofii, która wyjaśnia co i dlaczego robimy. Według niego u podstaw praktyki musi leżeć pewna filozofia, bo tylko ona zapewnia konsekwentne, spójne odziaływanie. Dzieki pewnej (jakiejś) filozofii leżącej u podstaw praktyki, arteterapeuci są w stanie oferować odziaływanie spójne i efektywne. Jeśli zabraknie tej filozofii mamy docznienia jedynie z poszczególnymi technikami, które nie wiele łaczy. Swoją filozofię Moon określa jako egzystenjalną, silnie zakorzenioną w sztuce, a odziaływania które oferuje nazywa ‚otwieraniem okien duszy’.

– O metaforze

Według Moona arteterapeuta oddziaływuje głownie przez metafory, które zawarte są zarówno w obrazach jak i czynnościach. Bardzo często komunikacja werbalna schodzi na dalszy plan. Moon nazywa arteterapeutów ‚metaforykami’ (metaphoreticians). Jak twierdzi metafory wizualne odróżniają arteterapię od innych odziaływań, pozwalają wniknąc w bezpieczny sposób w świat pacjenta.

– O praktykach studenckich

W USA w ramach programów magisterskich z arteterapii minimum praktyk zostało ustalone na 700 godzin. Dla nas może się to wydawać ilość niezwykłą, szczególnie biorąc pod uwagę organizację studiów podyplomowych. Jednak według Moona jest to zdecydowanie nie wystarczajaca ilość. Jesli te praktyki rozłożymy na dwa lata (4 semestry) okaże się, ze studenci są z pacjentami 3 godziny dziennie, lub 2 dni w tygodniu. według Moona taki układ nie wystarcza, żeby przygotować przyszłych arteterapeutów do pracy. Nie doświadczają oni ciągłości terapii, nie angażują się również w rytm pracy insytucji. Trudno się nie zgodzić z Moonem, jednak na razie w Polsce odlegli jesteśmy nawet od wprowadzania 700 godzin praktyki. Myślę, że programy edukacyjne na studiach podyplomowych bardzo kuleją własnie z tego powodu.

– O dziennikach/pamiętnikach

Obowiązkiem studentów studiujących program opracowany przez Moona jest prowadzenie dzienników. Przez dwa lata mają za zadanie wypełniać je wizualno-werbalnymi formami codziennie. Ich praca jest analizowana i dyskutowana na superwizjach. Nie dostaja jednaj zadnych konkretnych wskazówek jak dzienniki powinny wygladać. Według Moona to zadanie nie tylko kształtuje niezwykle refleksyjnych praktyków, ale również pozwala im ukształtować ich własny styl pracy. Ten pomysł jest mi bliski, bo sama prowadzę dzienniki, które omawiamy na seminariach doktoranckich i jest to niezwykle budujace i rozwijające doświadczenie.

Podsumowując – kilka zdań szczególnie silnie utkwiło w mojej pamięci:

– Mówienie o tworzeniu jest procesem odmiennym od tworzenia.

– Sztuka i terapia w arteterapii są jak yin i yang, żadne z nich nie może pełnić dominującej roli.

– Arteterapeuci to ‚mataforycy’ – metafory są głownym materiałem pracy arteterapeutów.

Read Full Post »

Essentials of art therapy education and practice

Bruce Moon

Znów skoncentruje sie na dość specjalistycznych zagadnieniach, ale książka jest inspirująca i być może zaciekawi więcej osób. Moon w znacznej mierze koncentruje się na edukacji arteterapii i jej związkach z praktyką zahaczając często o organizację zawodu w USA. I muszę przyznać, że wiekszość rzeczy, które teraz pisze się o arteterapii amerykańskiej jakoś mnie nie przekonują, to opinie Moona są bardzo interesujące. Moon prezentuje, nie tak często spotykane, podejście egzystencjalne, dość odmienne od przeważających psychoanalitycznych.

Nie będę tutaj streszczać wszystkich 22 podstawowych aspektów arteterapii według Moona, ale chciałam zwrócić uwagę na kilka. Dzisiaj:

Aspekt II. – Arteterapeuta jako twórca.

Moon zaczyna od twierdzenia, że tworzenie sztuki jest czynnością jakościowo odmienną od mówienia o tworzeniu sztuki. Zeby być więc arteterapeutą, który pomaga tworzyć trzeba najpierw być twórcą.Zaangażowanie w tworzenie sztuki służy: a) wyjaśnianiu, ekspresji, i radzeniu sobie z emocjami, które powstaja podczas pracy terapeutycznej, b) dokumentacji pracy terapeutycznej, c) tworzeniu wrażliwej relacji z pacjentem, d) rozwojowi duchowemu, e) budowaniu autentycznej relacji ze sobą i innymi.

Ad. a)

Nie jest łatwo tworzyć sztukę. Sztuka zawsze ociera się o problemy egzystencjalne. Jak mówi Moon jego praca jako malarza zawsze była zapasami z egzystencjalnymi lękami, ale dzięki sztuce mógł żyć bardziej świadomie i autentycznie. Odbija się to według niego w pracy terapeutycznej. Pracując z pacjentami terapeuta kontaktuje się z ich, często negatywnymi, doświadczeniami. Według Moona tworzenie jest autentycznym, zdrowym i praktycznych sposobem na radzenie sobie z emocjami, które powstaja podczas terapii i chronienie się przed traumatyzacją

Ad. b)

Moon sugeruje, ze notatki nie wystarczają jako dokumentacja sesji. Odwołuje się tutaj jeszcze raz do twierdzenia, że tworzenie jest czynnością odmienną od mówienia o tworzeniu. Wielu arteterapeutów nie ma możliwści przechowywania prac pacjentów, niektórzy pacjenci zabierają swoje prace. W takiej sytuacji tworzenie swojego metawerbalnego języka o pracy terapeutycznej pozwala przechowywać znaczenia, które nigdy nie pojawiają się w notatkach. Jeden obraz znaczy wiecej niż tysiąc słów.

Ad c)

Moon pokazuje, że artystyczna praca terapeuty podczas sesji może stać się dodatkowym sposobem komunikacji. Pozwola na wielowarstwową zwrotną komunikację z pracami pacjenta, bez szufladkowania i nadinterpretacji, która może się pojawić przy analizie pracy. Według Moona komunikacja zachodząca pomiędzy obrazami pacjenta i terapeuty daje zepełnie inny, wrażliwszy wgląd.

Ad d)

Tworzenie sztuki jest tworzeniem duszy. Moon widzi w tworzeniu doświadczenie duchowe. Malowanie, rysowanie, rzeźbienie to tworzenie portretów rzeczywistości, które z przypadkowych zdarzeń dają uduchowione obrazy. Prace artystyczne są swego rodzaju dokumentacją, przypowieściami i modlitwami duchowej podróży, w którą wybiera sie pacjent razem z terapeutą.

Ad e)

Tworzenie jest introspekcją. Jak pisze Moon, nie można mieć autentycznej relacji z innymi, jeśli nie ma wglądu we własne wewnetrzne życie. A samoświadomośc jest najłatwiej, według Moona, osiągnąc przez prace artystyczną opierającą się autoreflekcji. Twórczość określa konfecjonałem, który daje poczucie intymności i bezpośredniego kontaktu (ze sobą).

W jednym z kolejnych podstawowych zasad arteterapii – „Jeśli chesz być arteterapeutą musisz nawiązać głeboki kontakt z procesem twórczym” – Moon powraca do zagadnienia twórczości artystycznej przytaczając dyskusję, którą toczył wielokrotnie z innymi terapeutami i studentami. Wedłu Moona część osób wierzy, że żeby być dobrym arteterapeutą należy rozumieć proces psychoterapeutyczny, a sztuka jest jedynie wehikułem nawiązywania kontaktu i budowania prorozumienia. Moon twierdzi, że jeśli ktos myśli o arteterapii w ten sposób nie ma sensu, żeby swoją praktyke w ogóle nazywał arteterapią. Specyfika arteterapii polega na trójkierunkowej komunikacji pacjent – terapeuta – dzieło,gdzie każdy element powinien być traktowany jako niezależny partner.

Podejście to bliskie jest podejściom brytyjskim, ale jak zauważa Moon w USA wiele osób uważa, że sztuka w terapii odgrywa rolę znacznie mniejszą, a praktykę arteterapeutyczną można łaczyć z psychoterapeutyczną czy poradnictwem. Myślę, że ciekawą prspektywę dają te rozważania, na to co nazywamy w Polsce arteterapią.

Read Full Post »

Właśnie przygotowujemy materiały do debaty na temat standardów i edukacji w zakresie arteterapii, która odbedzie się na łódzkiej konferencji. Ten temat wspominałam już kilka razy, przy okazji postów o szkoleniach.

Zagadnienie trudne, konfliktowe i mające wiele możliwych rozwiązań niestety nie doczekało się szczególnie wnikliwej dyskusji, mimo, że jej próby były wielokrotnie podejmowane. Temat zahacza o znaczenie stowarzyszeń zawodowych, o definicje arteterapii, o kwestie kto ma o tym decydować i tak na prawdę wiele innych. Ciekawe dyskusje, które niestety zamilkły dawno temu, były swego czasu prowadzone na forum lubelskiego Kajrosa, o czym mozna przeczytać tutaj i tutaj.

Dzisiaj chciałam zwrócić uwage na fakt, że choreoterapeuci i psychoterapeuci tancem i ruchem podejęli starania o opracowanie swoich standardów zawodowych oraz certyfikacji. Chciałam zwrócic uwagę szczególnie na inicjatywę Polskiego Stowarzyszenia Psychoterapii Tancem i Ruchem, dlatego, że ich wymagania są takie same lub bardzo zblizone do wymagań brytyjskich (dzieki czemu można sie na ich podstawie ubiegac o certyfikat brytyjski) oraz co bardzo ważne dla przyszłości polskiej psychoterapii tancem i ruchem wymagania te odzwierciedlają kwalifikacje psychoterapeutyczne.

Zdecydowanie jestem zwolennikiem pozycji, że kwalifkacje arteterapeutyczne powinny odzwierciedlać psychoterapeutyczne oraz tego, że wszystkie arteterapie razem powinny sie ubiegać o uznanie zawodu. Myślę, że najwyższy czas na dyskusje na ten temat, jako, że jest przygotowywana Ustawa o niektórych zawodach medycznych, która może zamknąć możliwości rozwoju arteterapii jako metody psychoterapeutycznej.

Tak więc (ze strony PSPTR) o certyfikat mogą się ubiegać osoby, które są członkami zwyczajnymi Stowarzyszenia, a żeby zostać członkiem zwyczajnym, trzeba skończyć szkolenie, które obejmuje:

1. Min. 690 godz. zajęć teoretycznych i praktycznych w tym:

  • Teoria i Praktyka Psychoterapii Tańcem i Ruchem (min. 350 godz.),
  • Analiza i Obserwacja Ruchu (min. 100 godz.),
  • Podstawy Psychoterapii,
  • Teoria Procesu Grupowego,
  • Psychopatologia lub Psychologia Kliniczna,
  • Psychologia Rozwojowa,
  • Anatomia Doświadczalna lub Anatomia Człowieka,
  • Metodologia Badań Klinicznych w Psychoterapii Tańcem i Ruchem,
  • Etyka,
  • Napisanie pracy pisemnej opartej o opis przypadku pracy z klientem/grupą.

2. Min. 150 godz. praktyki terapeutycznej, w tym min. 100 godz. prowadzenia psychoterapii tańcem i ruchem z klientem.

3.  Odbycie min. 100 godz. superwizji, w tym co najmniej 25 godz. superwizji indywidualnej z certyfikowanym superwizorem psychoterapii lub psychoterapii tańcem i ruchem.

4.  Odbycie min. 2-letniej cotygodniowej psychoterapii własne

Oprocz tego:

  1. Min. 360 godz. praktyki, w tym przeprowadzenie min. 180 godzin praktyki terapeutycznej z klientem, z czego co najmniej 100 z nich w trakcie szkolenia. Pozostałe godziny praktyki poświęcone są na przygotowanie sesji, pracę z zespołem terapeutycznym oraz sporządzanie notatek z pracy klinicznej.
  2. Superwizja praktyki terapeutycznej w liczbie min. 150 godz. (liczonych łącznie z ilością godzin superwizji w trakcie szkolenia), z czego co najmniej 50 godz. superwizji indywidualnej. Superwizja musi być prowadzona przez co najmniej dwóch superwizorów psychoterapii, w tym należy odbyć co najmniej 80 godz. superwizji z superwizorem Psychoterapii Tańcem i Ruchem (ze strony Stowarzyszenia)

Nie będe tutaj omawiać sensu tych kryteriów, w które wierzę. Chciałam raczej pokazać ogrom wymagań! Mówimy tutaj o kompleksowym szkoleniu, obejmującycm ponad 1000 godzin, zawierającym psychoterapię oraz superwizję oraz o stosunkowo obszernym profesjonalnym doświadczeniu.

Pozostawie do zastanowienia pytanie jak ma się to do naszych wszędzie obecnych studiów podyplomowych z arteterapii w szerokim rozumieniu.

Chciałam jednak zaznaczyć, że istnieją podyscypliny arteterapii, które opracowywuja bardzo wysokie standardy pracy, do ktorych wszystkie inne arteterapie też powinny dążyć. Wtedy możemy mówić o rozwoju arteterapii w kierunku niezależnego zawodu, o kwalifikacjach, porównywalności wykształcenia z innymi krajami itd.

Zachęcam do dyskusji!

Read Full Post »

Older Posts »