Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Październik 2009

Halloween

Picture 5

 

I z tej okazji zrób sobie dynie na:

http://www.cubpack81.com/images/carve_pumpkin.swf

 

Read Full Post »

Picture 6

 

‚Sztuka jest lekarstwem’

Spodobał mi się entuzjazm tego projektu. Zaczął się od jednoosobowego przedsięwzięcia zrodzonego z entuzjamu i zachwytu leczniczym potencjałem sztuki. Dzisiaj graffiti ‚Art is the Cure’ można znaleść w wielu zakątkach Anglii, a do przedsięwzięcia i jego promocji właczają się różni artyści, szczególnie muzycy.

Celem projektu jest promocja idei wykorzystania sztuki jako lekarstwa. Mnie zawsze podoba się wykorzystanie darmowych portali spełecznościowych (Facebook, Myspace itd) w promocji ciekawych pomysłów i przenikanie wirtualnego świata i rzeczywistości.

I mały film zrobiony na potrzeby ‚Art is the Cure’

 

wiecej informacji mozna znaleść na:

http://www.myspace.com/artisthecure

Read Full Post »

Sztuka jesienią

Jesień zawsze jest obfita w wydarzenia artystyczne, które po długim sezonie ogórkowym przyciagają dużo uwagi. Także i ja w końcu wybrałam się, żeby zobaczyć co nowego w galeriach w Londynie, a dzieje się na prawdę sporo. Przez weekend zdąrzyłam nadrobić tylko część zaległości… Wrażeń mam wiele, ale dzisiaj chciałam zwrócić uwagę na Rogera Hiorna, który jest jednym z tegorocznych nominowanych do nagrody Turnera, najważniejszej Brytyjskiej nagrody dla artystów.NAgroda ta co roku wyróznia najbardziej obiecujących młodych artystów tworzących w Wielkiej Brytanii.  Informacje o konkursie i nominowanych w tym roku artystach można znaleść tutaj.

Jedną z najsłynniejszych prac Hiorna jest „Seizure” (2008), którą stworzył w opuszczonym mieszkaniu w południowym Londynie. Wypełnił przestrzeń mieszkania  90 tys litrów siarczanu miedzi i czekał, aż cała przestrzeń pokryje się niebieskimi kryształami. Recenzję z tej wystawy mozna przeczytać tutaj.

hiorns1

hiorn3

hiorn2

W Tate Britain w ramach wystawy nominowanych do Turner Prize prezentowane jest kilka innych jego prac. Lubię sztukę konceptualną i dlatego zwróciły moją uwagę.

hiorn4

Instalacja bez tytułu ze sproszkowanego silnika samolotu i mózgu – i w proch się zamienisz….

Read Full Post »

Picture 3

Picture 4

‚Pieces put together’ to projekt Ellen Grandman. Artystka stworzyła collage ze wszystkiego, co znalazła podczas swoich wycieczek. Każdy krok dokumentowała fotograficznie. Efekty zarówno zbierania, tworzenia jak i efekt końcowy można znaleśc na jej blogu, flickerze i stronie internetowej. Teraz można równiez kupić kawałki pracy. Alternatywny pomysł na album z wycieczek i wakacji? Być może, podoba mi się również sposób dokumentacji i dzielenia się postępami w internecie. Szkoda, że tak mało jest opisów, ale projekt z tego co rozumiem częsciowo przynajmniej miał charakter mailartowy.

Troche mi to przypomina wielokrotnie wykonywane na zajęciach arteterapeutycznych collage. Dość często w trakcie sesji lub przed sesją uczestnicy wybierają się na spacer po okolicy, lub nawet po budynku przyglądając się z uważnością temu co ich otacza, robiąc notaki, rysunki, kolekcjonując elementy, a potem robią refleksyjną, autorefleksyjną pracę na ten temat.

Blog, Flickr , strona.

Efekt końcowy:

mural1

Znaleziska:

mural2

mural3

mural6

mural7

Praca znaleziona dzięki arttherapynews na Twitterze.

Read Full Post »

Od jakiegoś czasu obserwuje bardzo interesującą, internetową dyskusję dotyczącą wykorzystywania meteriałów z sesji arteterapeutycznych w internecie. Kilka słów chciałam na ten temat napisać. O swojej pracy klinicznej piszę w internecie niezbyt często, natomiast problem zasad etycznych dotyczących materiałów drukowanych jest mi dość bliski. Szczególnie interesują mnie rozbieżności pomiędzy ustaleniami polskimi i zagranicznymi, ale o tym za chwile. Tak więc kilka komentarzy o zasadach etycznych praktyki arteterapeutycznej, jej dokumentacji i opisywania. Do badań naukowych jako takich się nie będę tutaj odnosiła, bo rządzą sie one swoimi prawami, ustalanymi przeważnie przez odzielne instytucje.

Na wstępie chciałam wspomnieć o pewnych zasadach, które zostaly opracowane, żeby pomóc arteterapeutom rozganizować ich praktykę (i promocję tej praktyki), a nastepnie pokażę wnioski wynikające z debaty odnośnie zasad etycznych dotyczących wykorzystania materiałów z sesji arteterapeutycznych w internecie. W jednym poście nie ma miejsca na przeanalizowanie wszystkich zagadnień, więc na początek skoncentruję sie tylko na ‚poufności’, która jest podstawowych pojęciem, dlatego, że buduje zasady relacji terapeutycznej. Większośc praktyków intuicyjnie stosuje pewne zasady, warto się nad nimi jednak zastanowić, szczególnie w kontekście publikacji efektów pracy.

W USA i Wielkiej Brytanii kodeksy etyczne arteterapeutów są ustanowione przez lokalne stowarzyszenia zawodowe, są bardzo szczegółowe i odzwierciedlają wymagania narodowych organizacji zajmujących się służbą zdrowia. Kodeksy etyczne są traktowane bardzo poważnie, a uchylenia w ich przestrzeganiu są karane. W jakis sposób etyka zawodowa jest regulowana w Polsce? Szczerze powiedziawszy chyba nie jest, ale jeśli ktoś ma inne zdanie to prosze o poprawienie. W Polsce kodeks etyczny dla arteterapeutów został opracowany przez Stowarzysznie Kajros, chwała mu za to! Pojawia się jednak pytanie kto go stosuje i kto go w ogóle przeczytał…. Z drugiej strony kodeks ten jest bardzo ogólny i nie porusza szczegółowo wielu zagadnień. Na temat poufności pisze:

6. Poufność i ochrona danych osobowych.
6.1 Arteterapeuta zobowiązany jest do zachowania poufności informacji o pacjencie uzyskanych w trakcie leczenia.
Wyjątki:
a) podstawowe informacje niezbędne dla koordynacji całości leczenia mogą, być przekazane właściwym specjalistom
b) za zgodą pacjenta/klienta, jego opiekuna pewne informacje mogą być ujawnione dla celów kształcenia przy czym trenerzy zobowiązani są do przestrzegania tych samych zasad poufności jak terapeuta
c) za zgodą klienta/pacjenta, jego opiekuna pewne informacje mogą być anonimowo publikowane albo przedstawiane jako część studium przypadku albo pracy badawczej

d) w przypadku dziecka albo osoby młodej jeśli wymaga tego prawo informacja dla dobra dziecka musi być ujawniona (ze strony Kajrosa)

Czyli według tego kodeksu arteterapeuta ma zachować poufność informacji, może jednak dzielić się nimi przy współpacy z innymi specjalistami, w celach edukacyjnych i naukowych, po uzyskaniu zgody pacjenta lub rodzica/opiekuna. Kodeks jednak nie pokazuje, jakie informacje, w jaki sposób powinny być chronione. Nie pokazuje również specyfiki pracy arteterapeutycznej, w której nie tylko szczegóły dotyczące pacjenta, ale również jego pracy artystycznej powinny być, w jakiś sposób, chronione. Myślę, że każdy, kto napisał artykuł pokazujący swoją pracę arteterapeutyczną miał wątpliwości, co i w jaki sposób można pokazać, żeby nie naruszać podstawowych zasad etycznych. Dla tych trudności nie znależliśmy również złotego środka w naszych publikacjach z serii „Twórczego rozwoju i arteterapii”. Cały czas pojawiają się nowe refleksje. Przyjeliśmy zasadę, że sesje edukacyjne różnią się od terapeutycznych, prace pochodzące z sesji edukacyjnych/treningowych są publikowane, za zgodą autorów. Używamy również imion uczestników lub ich pseudonimów, w zależności od wyboru autora. Wielu uczestników chętnie godzi się na publikowanie prac i część odczuwa satysfakcję z tego powodu. Znacznie większe środki ostrożności są jednak brane pod uwagę w wypadku sesji, które mają charakter czysto terapeutyczny, a szczególnie w wypadku efektów pracy z pacjentami, u  których można podejrzewać, że nie są w stanie podjąć świadomej decyzji oraz mogą nie rozumieć konsekwencji takiej publikacji. Są to jedak publikacje o charakterze edukacyjnym. Osobnych rozważań wymagałyby publikacje marketingowe, na przykład strony internetowe reklamującej usługi arteterapeuty.

Rodzi się jednak wiele szczegółowych pytań: czy możemy pokazywać zdjęcia pacjentów? Czy możemy pokazywać reprodukcje ich prac? Czy możemy pokazywać imiona, inicjały pacjentów? Czym różnią się sesje z pacjentami od sesji treningowych ze studentami? W jaki sposób chronić pacjenta, ale cały czas tworzyć materiały edukacyjne? Czym różnią się materiały edukacyjne od marketingowych? Odpowiedź na wiekszość tych pytań możemy znaleśc w regulaminach dużych wydawnictw zagranicznych (niestety nie polskich). Jak pisze Cathy Malchiody, Guilford Press wymaga, żeby twarze na zdjęciach dołączonych do publikacji były zasłoniete, imiona wykasowane lub zmienione, opis studium przypadku powinien być tak skonstruowany, że żadnych informacji nie można będzie odnieśc do konkretnego klienta, autor powinien dołączyć zgodę autorów wszystkich prac, wszystkie prace, które mogą ujawnić tożsamośc utora, np te zawierające jego imię, powinny być usuniete lub zmienione.. Jest to kierunek, w którym wydaje się podąrzać coraz więcej wydawców. Tak też skonstruowane są wskazówki opracowane przez narodowe stowarzyszenia w Wielkiej Brytanii i USA.

W Polsce jednak tego typu wskazówki dla autorów są rzadko dostępne i musimy sami podjąc decyzję co jest właściwe, a co nie. Problem ten staje się jeszcze bardziej skomplikowany jeśli weźmieny pod uwagę nie tylko publikacje drukowane, ale również internet, czyli strony domowe i portale społecznościowe. W moim odczuciu zasady stosowane w Polsce są bardzo płynne i nie do końca przemyślane. Wymagają, tak jak wiele innych aspektów arteterapii, wnikliwej dyskusji i analizy.

Tutaj chciałam pokazać wnioski z dyskusji zapoczątkowanej przez opublikowanie przez Cathy Malchiody artykułu na jej blogu The Healing Arts. Malchiody odniosła się do strony na Facebooku reklamującej usługi jednej z amerykańskich arteterapeutek. Arteterapeutka pokazała na swojej stronie zdjęcia  nie tylko prac swoich pacjentów, ale również ich twarze. Malchiody nawiązując do tej strony zaczęła swoje rozważania na temat tego, jak daleko możemy posunąc się w elektronicznej publikacji materiałów pochodzących z sesji arteterapeutycznych, szczególnie w takich mediach jak Facebook, który ma około 250 mln użytkowników. Liz Beck rozwinęła te rozważania na blogu i rozpoczęła w ten sposób wnikliwą dyskusję dotyczącą etycznej strony wykorzystywania dokumentacji arteterapeutycznej. Nie będę tutaj wnikać w szczegóły tej dyskusji, cała jest dostępna do przeczytania, jednak chciałam zasygnalizować pewne wnioski. Liz Beck twierdzi, że w wypadku publikacji internetowych powinny obowiązywać podobne zasady jak w wypadku publikacji drukowanych. Odnosi się w tej kwestii do postanowień Amerykańśkiego Stowarzyszenia Arteterapeutów:

– arteterapeuta musi uzyskać pisemną zgodę pacjenta lub opiekuna na przechowywanie, kopiowanie, fotografowanie prac artystycznych w celach edukacyjnych, badawczych lub diagnostycznych.

– arteterapeuta nie publikuje i nie wydaje zgody na publiczne korzystanie z dokumentacji sesji, włączając w to rozmowy i prace plastyczne bez pisemnej zgody klienta.

– arteterapeuta musi uzyskać pisemną zgodę przed fotografowaniem, filmowaniem czy nagrywaniem sesji, jak również przed wyrażeniem zgody na udział obserwatorów.

– arteterapeuta może używać materiały zebrane podczas sejsi w edukacji, publikacjach i publicznych prezentacjach, musi jednak wcześniej na to uzyskać zgodę klienta lub opiekuna. Musi dołożyć wszelkich starań, żeby tożsamość klienta nie mogła zostać określona. Elementy prac lub dokumentacji filmowej, które mogą zdradzić tożsamośc pacjenta powinny być usunięte

– arteterapeuta musi uzyskać pisemną zgodę klienta przed organizacją wystawy w miejscu publicznym.

Liz Beck zastanawiając się jak przekładają się te założenia na publikacje internetowe, podkreśla, że internet jest specyficznym medium, do którego dostęp ma znacznie szersze grono odbiorców niż do publikacji specjalistycznych. Wszystkie te zasady powinny obowiązywać, klient jednak powinien być poinformowany, na jakich stronach, na jak długo informacje zostaną zamieszczone.

Myślę, że temat warty zastanowienia, dość specyficzny dla arteterapii, jako, że integralną częscią procesu jest powstający produkt.

Read Full Post »

Portrety z niczego

Spodobał mi sie ten artysta dlatego, że wielokrotnie wykonywaliśmy tego typu portrety na arteterapii: z grochu, z guzików, z ‚przydasie’, ze znalezionych ‚śmieci’. Wykorzystywanie różnorodnych materiałów pozwala wykroczyć poza schemat, poszukać nowych rozwiązań i bardzo dobrze sprawdza sie na spotkaniach arteterapeutycznych.

Jason Mecier wykonuje portrety z obiektów przesłanych mu przez znane osoby, które chcą być sportretowane. Efekt, więc w znacznej mierze zależy od tego, co zostało wybrane przez osobę sportretowaną. A oto efekty pracy:

junk portaits5

junk portraits

junk portraits2

junk portraits4

junk portraits5

wiecej praz można zobaczyc na:

http://www.jasonmecier.com/title.html

Read Full Post »

Filmy i animacje

Ostatnio czas tak szybko upływa… ale myślę, że pisanie doktoratu jest dobrym wytłumaczeniem dlaczego niewiele pojawia się na blogu…

Od dość dawna interesuję się wykorzystaniem multimediów w arteterapii, a w dzisiajszych czasach podobno nawet małpę można nauczyć obsługi podstawowych programów do obróbki filmowej, więc wydaje się, że ograniczenia istnieją jedynie w pomysłowości, a nie technologii. Myślę, ze pomysł tworzenia animacji ze zdjęć jest również bardzo ciekawym pomysłem, o który można wzbogacić fototerapię. Niedługo postaram się stworzyć listę programów, które można wykorzystać do obróbki zdjęć i filmów. Jezeli macie swoje propozycje, to prosze dopiszcie je tutaj, mogą być przydatne dla innych.

Dzisiaj chciałam pokazać film/animację, która może kogoś zainspiruje do wlasnych poszukiwań. Film powstał przy współpracy  Davida Ellisa i Blue.

Read Full Post »

Older Posts »