Feeds:
Posty
Komentarze

Archive for Wrzesień 2009

Znowu dzisiaj wróce do pokonferencyjnych refleksji. Bardzo chciałam zobaczyć prezentację Vicky Karkou, dlatego, że od zawsze podobała mi się książka, której jest współautorką – pisałam o niej tutaj. Karkou opisywała w niej wyniki badań dotyczące charakteru arteterapii i innych terapii przez sztuki w Wielkiej Brytanii. Tym razem zaprezentowała dopiero co wydaną książkę Arteterapia w edukacji (dostępna na Amazon). Książki jeszcze w rękach nie miałam, ale bardzo spodobał mi się pomysł stworzenia takiej książki. O arteterapii w edukacji nie wiele się mówi, a jeszcze mniej pisze, szczególnie w Wielkiej Brytanii. Wynika to z faktu, że większość etatów arteterapeutów znajduje się w służbie zdrowia, jednak sytuacja wraz z olbrzymimi cięciami finansowymi zmienia się na korzyść edukacji. Tradycyjnie arteterapia była bliska edukacji artystycznej, z której pochodziło większość pionierów nowej dyscypliny. Dopiero wraz z rozwojem nowego zawodu arteterapeuci zaczęli bardziej wiązać się ze służbą zdrowia i szkolić w kierunku psychoterapii.

Książka składa się z rozdziałów napisanych przez arteterapeutów  wszystkich specjalności pracujących w insytucjach edukacyjnych, w różnych krajach. Każdy z rozdziałów ma charakter badawczy oparty o bardzo różnorodne metodologie przedstawiając badania zarówno jakościowe, jak i ilościowe. Książka wydaje się kompleksowym, a na pewno najbardziej kompleksowym studiów różnych podejść do arteterapii i praktyk w obrebie edukacji. Niedługo, jak przeczytam książkę, napiszę na jej temat więcej, ale już teraz chciałam zasygnalizować jej wydanie. W Polsce edukacyjne podejścia są bardzo popularne i myślę, że ciekawie będzie zobaczyć, co w innych krajach uznawane jest za arteterapię edukacyjną. Na pewno pokaże to w nowym świetle polską dyskusję arteterapia vs wychowanie przez sztukę.

Read Full Post »

III Międzynarodowa  Konferencja Szkoleniowo Naukowa

ARTETERAPIA w medycynie i edukacji

Łódź, 20-22 listopada 2009

Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi

Łódź 90-222, Rewolucji 1905 r. nr 52

Ramowy program

20 listopada 2009 piątek

14.00 Rejestracja uczestników

16.00 Otwarcie konferencji

16.30 Wykład inauguracyjny (w języku angielskim)

17.15 Sesja plenarna

19.00 Bankiet

Koncert muzyki improwizowanej

21 listopada 2009 sobota

8.00–9.00    Zebranie Stowarzyszenia „Kajros” (dla członków)

9.00–11.00 Sesja plenarna (w języku angielskim)

11.00–11.30    Przerwa na kawę

11.30–12.30   Panel dyskusyjny

12.30–13.30   Sekcja studencka – „przyszłość arteterapii”

13.30–14.30    Przerwa obiadowa (Bar „Molo” –  Patio parter

14.30-16.30 Obrady w równoległych sekcjach/warsztaty

16.30-17.00 Przerwa na kawę

17.00-19.00  Obrady w równoległych sekcjach/warsztaty

19.00 Wernisaż wystaw

22 listopada 2009 niedziela

9.00–11.00 Obrady w równoległych sekcjach/warsztaty

11.00–11.30    Przerwa na kawę

11.30–13.30   Obrady w równoległych sekcjach/warsztaty

13.30–14.30    Przerwa obiadowa (Bar „Molo” –  Patio parter)

14.30-16.30 Obrady w równoległych sekcjach/warsztaty

16.30 Panel dyskusyjny

Zamknięcie konferencji

Uwagi:

Wszystkie sesje: wykłady, obrady w sekcjach,  warsztaty, wystawy odbędą się w murach Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej ul. Rewolucji  1905r.

Read Full Post »

italy

I kolejna porcja wspomnień z konferencji Ecarte, tym razem dotycząca prezentacji z mojego ulubionego kraju….

Nie wiele słychać o arteterapii włoskiej jednak sporo się tam dzieje interesujących rzeczy. We Włoszech istnieje wiele podejść do arteterapii i wiele stowarzyszeń. Najstarsze to Art Therapy Italiana założone w 1982 roku przez Marię Belfiorę, Mimmę della Cagnolettę i Merlin la Monica. Wszystkie panie zdobyły wykształcenie w USA i wróciły do Włoch z pasją promocji tej nowej dyscypliny. ATI ma swoja główną siedzibę w Bolonii, ale istnieją regionalne grupy w Mediolanie, Rzymie, i Florencji. ATI oferuje pełne szkolenia, jak również otwarte letnie kursy, których program w znacznej części został ukształtowany pod wpływem brytyjskich nauczycieli między innymi Diane Waller i Andy Gilroy.

We Włoszech arteterapia podobnie jak wielu innych krajach europejskich spotyka na drodze swojego rozwoju wiele trudności. Troche na ten temat można przeczytać w:

M. della Cagnoletta: Art Therapy in Italy (1990) Inscape Journal of Art Therapy, Summer, 23-25.

oraz w książce D. Waller: Towards European Art Therapy (1998).

Tyle tytułem wstępu. Na konferencję Ecarte przyjechały Mimma della Cagnoletta i Paola Luzzatto. Panie pokazały przygotowaną na potrzeby pracy w multidyscyplinarnym zespole prezentację. Celem stworzenia prezentacji było przedstawienie podstaw arteterapii innym specjalistom pracującym w szpitalu psychiatrycznym. Paola Luzzata mówiła, że jednym z problemów pracy w dużych instytucjach jest brak zrozumienia ze strony współpracowników, czym arteterapia w ogóle jest i co arteterapeuci robią z pacjentami. Paola przygotowała więc film z przykładowej sesji z ogólnym kometarzem dotyczącym metod pracy, którym się z nami podzieliła. Film składał się z 3 częsci:

– Proces

– Techniki

– Efekty

Najciekawsza wydała mi sie pierwsza część o procesie, która wyjaśniała podstawy arteterapii w bardzo przystępny sposób. Prezentacja zaczęła się od kilku wprowadzających zdań pokazujących arteterapię jako ‚dynamiczny proces związny z wyobraźnią, który pozwala pacjentom na opisanie, opracowanie i transformację doświadczenia’. Proces według autorek składa się z kilku faz: koncentracji, sensytyzacji, tworzenia obrazu, dystansowania  i przepracowania. Ten cykl jest ponawiany podczas kolejnych sesji na coraz głebszym i bardziej szczegółowym poziomie. Takie bardzo proste przedstawienie procesu arteterapeutycznego, wzbogacone kilkma przykładami z pracy grupowej, w bardzo przystepny sposób tłumaczy lekarzom, pielegniarką i innym specjalistą czym zajmuje się arteterapeuta.

Bardzo ciekawy wydaje mi się sam pomysł przygotowania takiej prezentacji, dlatego, że większośc osób zajmująca się arteterapią spotyka się z sytuacją, kiedy potencjalni pracodawcy lub współpracownicy nie rozumieją czym się ona zajmuje, dlaczego ją zatrudnić czy kierować do niej pacjentów. Również pokazanie procesu ewaluacji i pozytywnych komentarzy pacjentów może pomóc w przekaniu innych, ze arteteraputa powinień mieć pełnoprawne miejsce w zespole interdyscyplinarny,

Dla zainteresowanych arteterapią włoską:

strona art therapy Italiana, niestety tylko po włosku: Art Therapy Italiana.

buon vaggio!

Read Full Post »

Znowu trochę rozważań pokonferencyjnych. Jedną z ciekawszych, według mnie, prezentacji na konferencji Ecarte miała prof Diane Waller mówiąca o ‚Sztuce jako transformacji – czasu, miejsca, doświadczenia”. Profesor Waller jest kluczową dla brytyjskiej arteterapii postacią, niedawno uhonorowaną Orderem Brytyjskiego Imperium za zasługi dla służby zdrowia. Jest osobą, której można przypisać zasługii stworzenia arteterapii jako profesji, jako że to ona odegrała znaczącą rolę w walce o legislację i ochronę zawodu. Chciałam przy okazji pokazać zdjęcie z okładki jednej z jej książek „Becoming a profession – the history of art therapy in Britain” pokazujące protesty arteterapeutów w sprawie uznania zawodu i ustalenia płac minimalnych. Skoro górnicy i pielegniarki, to dlaczego nie arteterapeuci… Zawsze mi się to zdjęcie bardzo podobało:

Picture 4

…ale wracając do rzeczy, czyli do prezentacji konferencyjnej… Diane Waller przedstawiła tezę, że arteterapia mająca ogromny potencjał do transformacji doświadczenia coraz częściej jest ograniczana przez instytucje, w których terapeuci funkcjonują. Arteterapeuci pracują w małych gabinetach, często z wykładziną, niezbyt dobrze wyposażonych artystycznie. Dla nas może się to wydawać całkiem przywoitym rozwiązaniem, ale w Wielkiej Brytanii arteterapeuci mieli kiedyś więcej swobody pracując w dużych, wyposażonych studiach. Waller twierdzi, że sposób organizacji arteterapii sprawia, że większośc praktyków ogranicza aktywności pacjentów do kartek papieru, małych stołów i kredek. Waller słusznie pytała czy musimy sie na takie ograniczenia godzić i do czego one prowadzą.

Jako przykład podała swoje doświadczenia wprowadzania arteterapii w Bułgarii w latach 80′ (swoja droga napisała na ten temat kilka bardzo interesujących, z naszej perspektywy, artykułów w Inscape). Z powodu ograniczeń dostępu do materiałów artystycznych uczestnicy kursów musieli sami organizować materiały, nad którymi mogli pracować: stare gazety, barwniki, skrawki materiałów, stare przedmioty, pudła itd. Pracują ze studentami w Wielkiej Brytanii, a przypominam są oni przeważnie wyształconymi artystami, Waller również próbowała wprowadzić takie metody pracy. Studenci mieli organizować sobie sami różnorodne materiały. Według Waller ten typ pracy otwiera znacznie bardziej twórcze możliwości terapeutów, a więc również pacjentów. Te rozważania wydały mi się sczzególnie ciekawe w kontekście tego, co dzieje się w Polsce. My również przeważnie nie mamy możliwości pracy w studiu artystycznym. Zajęcia odbywają się w klasach szkolnych, salach konferencyjnych, korytarzach itd. Również bardzo często nie wykorzystujemy klasycznych artystycznych materiałów, a raczej poszukujemy różnorodnych środków wyrazu, bardzo często wykorzystując to, co jest pod ręką. Fascynujące są rozważania w jaki sposób na charakter praktyki wpływa otoczenie, miejsce, dostępne materiały itd. W artykule z 2005 roku prof. Józefowski pisze trochę o tym, pokazując jak istona jest eksploracja miejca, gdzie odbywają się zajęcia (bib. w zakładce publikacje). Myślę, że to istotny przykład twórczych rozważań. Niewątpliwie jeśli grupa siedzi w ławkach w sali szkolnej i ma dostęp do pasteli i kartek a4, proces, który się w niej rozwija będzie miał inną strukturę, niż praca w dużym studiu czy wiejskiej chałupie.

Diane Waller zaczęła studiować prace artystów pracujących w nietradycyjnych mediach, poszukując inspiracji, które można wykorzystać w arteterapii, ale również poszukując korzeni arteterapii. Mając na myśli korzenie, mówiła o specyficznej twórczej atmosferze, z której arteterapia się narodziła, o twórczym transformacji doświadczenia i poszukiwaniu zrozumienia siebie, świata…. Na konferencji przestudiowałą prace Eda Kienholza i artystów z ruchu Arte Povera. Ed Kienholz był amerykańskim artystą tworzącym instalacje, rzeźby i assemblage naturalnych rozmiarów. Podróżując po świecie zawsze odwiedzał pchle targi poszukując ciekawych obiektów do swoich instalacji. Wiekszość jego prac to społeczne i polityczne kometarze do bierzących wydarzeń. Bulwersujące, kiedy powstawały, po latach cały czas bardzo silne w swoim wyrazie.

waller1

Portable War Memorial, 1968

waller2

Sollie 17, 1979/80

waller3

…………………..The State Hospital, 1966
waller4

Soup Course in She-She Cafe, 1982

Następnie Waller nawiązała do włoskiego  ruchu Arte Povera z lat 60′. Artyście związani z ruchem Arte Povera używali prostych, nietypowych materiałów odzwierciedlając zmiany społeczne we Włoszech.

waller5

Paolo Calzolari

waller6

Alighiero Boetti

NA przykładzie tych artystów prof. Waller starała się pokazać, że arteterapia bazuje na sztuce, na tym specyficznym rodzaju doświadczania i analizowania świata. Po konferencji miałam okazję z nią porozmawiać na temat wpływu europejskich ruchów artystycznych na arteterapię. Według mnie, szczególnie w Polsce bardzo ciekawy jest związek pomiędzy arteterapią a tradycją stworzoną przez Grotowskiego, ale również z dokonaniami artystów związanych z performance. Myślę, że ten temat jest fascynującym polem dalszej eksploracji i ciągłej stymulacji. Równie ciekawa jest refleksja prof. Waller, że nie może w arteterapii zabraknąć stymulującego potencjału pochodzącego z artystycznych poszukiwań, nie możemy arteterapii zamknąc w małej sali ze stołami i kredkami!

Read Full Post »

Bardzo ciekawą prezentacje na konferencji Ecarte miała Prof. Helen Payne, psychoterapeuta oraz terapeuta tańcem i ruchem, jedna z kluczowych postaci w brytyjskiej DMT.

Profesor Payne pokazała, bardzo optymistyczne efekty pilotażowych badań programu opartego o psychoterapię tańcem i ruchem. „Body Mind Approach”, jak nazywa ten program, to zbiór odziaływań związanych z relaksacją, dotykie i ruchem oparty o relację psychoterapeutyczną. O samym odziaływaniu jednak, mówiła niewiele, za to jej komentarze dotyczące badań wydały mi się bardzo ciekawe i adekwatne w stosunku do wszystkich arteterapii. Popierwsze zwróciła uwagę na koniecznośc prowadzenia badań. Powiedziała, że dzięsiątki lat zajęło stworzenie niezależnej dyscypliny, ale wystarczy 5 lat bez dobrych badań, żeby ona obumarła. Bez badań pokazujących, że arteterapie są skuteczne i potrzebne nie będzie możliwe wzmocnienie miejsca tych praktyk w służbie zdrowia, a co za tym idzie nie będzie pieniędzy na pracę z pacjentami.

Drugim ciekawym zagadnieniem, znacznie rozbudowanym, które przeanalizowała jest finansowanie badań. Temat trudny, z czego zdaje sobie sprawę każdy, kto próbował znaleść pieniądze na projekt naukowy. Myslę, ze te rozważania odzwierciedlają sytuację badań, w takim samym stopniu co praktyki. Profesor Payne opowiedziała historię swojego projektu. Na początku poszukiwała grupy pacjentów, dla której byłyby większe szanse znalezienia pięniędzy. Najlepszymi grupami są te, dla których nie ma ustalonych, efektywnych odziaływań, czyli te, z którymi nikt nie wie co dokładnie robić. Okazało się, że około 10-20% pacjentów trafiających do lekarzy rodzinnych ma tzw. symptomy o nie wyjaśnionym pochodzeniu (kiedyś nazywane psychosomatycznymi) – bóle pleców, bezsennośc, problemy skórne, bóle głowy itd. Pacjenci z niewyjaśnionymi symptomami okazali się świetną grupą badawczą, dlatego, że lekarze nie mając nic więcej do zaoferowania chętnie proponują im ten typ zajęć. Również angielskie NFZ wydając setki tysięcy funtów rocznie na ich badanie, chętnie pokrywa koszty nowych odziaływań.

Payne pokazała w pilotażowym programie, zaskakujące ją samą, wyniki efektywności. U znacznej części pacjentów, po 12 tygodniach odziaływań objawy zniknęły lub znacznie się zmniejszyły. Pacjenci ci są generalnie niechętni, żeby wziąść udział w psychoterapii. Jednak nie zgłaszali objekcji w stosunku do programu, który nazywa się „mind and Body Approach”. Payne pokazała tym samym, że ta „marketingowa decyzja” mogła mieć kluczowe znaczenie dla pacjetów, którzy nie chcą czuć się patologizowani, jako ci, którzy mają problemy psychiczne. Według obliczeń Payne, pacjent, którzy przejdzie przez 12 tygodniowy program, jest w stanie zaoszczedzić służbie zdrowia do ponad 100 tys funtów rocznie nie podchodząc do bezcelowych badań i procedur medycznych!

Po bardzo obiecujących wynikach projektu pilotażowego Payne jest w trakcie procedury pozyskiwania finansów na znacznie większy projekt badawczy, który obejmie olbrzymią islość pacjentów z niewyjaśnionymi symptomami. Co ciekawe, lekarze po analizie pierwszych wyników nie mogą się doczekać kolejnych grup, do których mogliby skierować swoich pacjentów!

Profesor Payne jest bardzo optymistycznie nastawiona i wierzy, że możliwe jest znalezienie finansów na badania (oraz praktykę), trzeba jednak mówić językiem organizacji, z którymi się pracuje. W tym wypadku a) językiem lekarzy, pokazując im dobrze zaprojektowane badania pokazujące, że cos faktycznie pomaga, b) językiem działów finasowych, pokazując im ile są w stanie zaoszczędzić pieniędzy wydając je na arteterapię zamiast kosztowne, nie rowadzące do nikąd prcedury medyczne. Wydaje mi się, że bardzo często o tych faktach zapominamy – jeżeli chcemy, żeby arteterapia znalazła swoje stałe miejsce, musimy pokazać, że warto w nią bardziej inwestować niż w inny typ oddziaływań.

Abstrakt oraz pełną płatną wersję artykułu o tym projekcie można przeczytać tutaj.

Helen Payne jest również redaktorem zbioru publikacji dotyczących badań w arteterapii.Książka jest zdecydowanie warta polecenia: Handbook of Inquiry in the arts therapies (red. H. Payne) 1993.

Read Full Post »

Kiedyś już pisałam o fototerapii (tutaj), teraz chciałam przypomnieć ten temat z perpektywy pokonferencyjne, bo wiem, że sporo osób się nim interesuje. Na konferencję spośród osób wykorzystujących fotografię w celach terapeutycznych przyjechali: Judy Weiser (Kanada), Mark Wheeler (UK) i Ulla Halkola (Finlandia).

Jak się okazało Ulla Halkola organizowała w 2008 roku kongress fototerapii w Turku, na który przyjechało ponad 200 uczestników z 20 krajów świata! Na stronie kongresu można przeczytać, kto, co prezentował oraz szczegółowe informacje o prelegentach. Ulla również wydała karty z fotografiami, które wykorzystuje podczas terapii, można je zobaczyć na jej stronie. Ciekawy pomysł.

Judy Weiser i Mark Wheeler prowadzili warsztaty, pokazując opracowane przez siebie metody pracy. Mark skoncentrował się na nawiązywaniu kontaktu przy pomocy zdjęć, które pacjenci mają w telefonach komórkowych, jak również pokazał swoje rozważania na temat potencjału emocjonalnego i ekspresji jakie niosą zdjęcia rodzinne.

Judy Weiser opowiedziała trochę o historii fototerapii, a właściwie o swojej historii z fototerapią, a następnie pokazała w jaki sposób prowadzi zajęcia wykorzystując albumy rodzinne. Opowiadała również o swojej stronie internetowej, która zawiera przegląd informacji o fototerapii. Bardzo ciekawa jest zakładka „Who is doing what where”. Znajduje się tam długa lista osób pracujących z fotografią. Warta przejrzenia, bo faktycznie wiele się dzieje w tym zakresie.

Judy jest zainteresowana przyjazdem do Polski i prowadzeniem warsztatów, więc jeśli macie możliwości organizacyjne, możecie się z nią skontaktować.

Każda z prezentacji była zupełnie inna, jasno pokazując, że  możliwości terapeutyczne fotografii są olbrzymie. Zachęcam do wasnych eksperymentów. Dla osób poszukujących tekstów bardziej teoretycznych proponuję stronę Marka Wheelera, na której znajdują się jego artykuły.

Read Full Post »

sesame

Refleksje z konferencji zacznę od przedstawienia gospodarzy konferencji, czyli  The Central School of Speech and Drama, jednej z bardziej znanych szkół aktorskich w Londynie. Arteterapia, a szczególnie dramoterapia od wielu lat związana jest z tą insytucją. Central gościła pierwszą konferencję Ecarte w 1997 roku, więc organizacja 10 jubileuszowej konferencji właśnie tam było jak najbardziej na miejscu.

Podczas konferencji było kilka prezentacji i warsztatów pokazujących dokonania terapeutów związanych z Central i musze przyznać, że im więcej widziałam, tym byłam pod wiekszym wrażeniem. W Central odbywa sie kurs magisterski z dramoterapii i terapii ruchem w tak zwanym podejściu ‚Sesame’, dający kwalifikacje uznawane przez Health Professions Council (czyli dający narodowa licencję).

Podejście Sesame zostało opracowane przez Marian Lindkvist, która w 1964 roku otworzyła pierwszy kurs przygotowujący do pracy z wykorzystaniem tej metody. ‚Sesame’ czerpie inspiracje z pracy Rudolfa Labana, którego przedstawiać nie trzeba, Petera Slada, którego praca silnie wpłyneła na kształ wielu praktyk w obrębie brytyjskiej edukacji oraz psychologii jungowskiej.

Więcej o podejściu ‚Sesame” można przeczytać na stronie Sesame Institute. Podczas konferencji mieliśmy szansę zobaczyc film- wywiad z Miriam Lindvist, niezwykłą kobietą, pokazujący jej metody pracy. Cała metoda oparta jest na intuicyjne pracy z ruchem opartej o autentyczną, głeboką relację z uczestnikami. W zupełnie niezwykły sposób Lindvist nawiązuje kontakt z uczestnikami, prowadząc ich przez nowe doświadczenia. Wspaniały, emocjonalny film! Równie poruszający był godzinny performance Rachel Porter z olbrzymim potencjałem terapeutycznym!

Podczas jednej z prezentacji rozpoczęła się dyskusja pokazująca jak mało jest wymiany myśli pomiędzy poszczególnymi dyscyplimani arteterapii. Podejście ‚Sesame’ fukcjonuje w obrębie dramaterapii i terapii ruchem, które ma odrębną licencję zawodową od terapii tańcem czy arteterapii.  Jednak dyskusja o obszarach ‚pomiędzy’ i obszarach współnych jest niezwykle stymulująca. Na konferencji w Lodzi będzie można zobaczyć fantastyczny przykład pracy z performance w obrębie wizualnej arteterapii opracowany przez grupę australijskich terapeutów, a prezentowany przez Jill Westwood. Udział w tej prezentacji jest niezwykłym doświadczeniem, pokazującym, że arteterapia to nie tylko kartka A4, stół i kredki. Granice pomiędzy arteterapiami są fascynującym terytorium eksploracji!

Zbiór publikacji i filmów dotyczący Sesame mozna zobaczyc na stronie Instytutu. Nie znam żadnych polskich źródeł niestety.

Dla wytrwałych i zainteresowanych bardziej teoretycznymi rozważaniami na temat metody polecam interesujący wykład Marka Sabaan, analityka jungowskiego, przerywany preformance w reżyserii Richarda Houghama z Central na youtube:

Myślę, że kurs magisterski w Cental może też być bardzo interesującą opcją dla tych, którzy myślą o studiach w zakresie dramoterapii i terapi ruchem za granicą.

Read Full Post »

Older Posts »