Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Czerwiec 2009

biennale-2009

53 Bienalle w Wenecji –

Making Worlds (Tworzenie Światów)

Wczoraj wróciłam z tegorocznego Biennale z Wenecji. Wyjazd na Biennale stał się już swego rodzaju tradycją. Co dwa lata długi weekend w Wenecji, dziesiątki tysięcy m2 przeznaczonych na sztukę, okolo 100 imprez w całym mieście, dużo włoskiego jedzenia i prosecco – i jak nie kochać Wenecji!

Biennale w Wenecji jest specyficznym wydarzeniem i mimo, że opinie o poziomie sztuki tam prezentowanej są odmienne, muszę przyznać, że doświadczenie jest niesamowite i zawsze pojawia się wystarczająco dużo ciekawych rzeczy, żeby przez resztę roku w ten czy inny sposób do nich się odnosić. Są prace nowych, wzrastających gwiazd, znanych na całym świecie artystów i takich, którzy pewnie zostana zupełnie potem nie zauważeni. Poprawne czy nie poprawne politycznie, manipulatorskie, zaskakujące czy obraźliwe, bogate czy biedne Bienalle w Wenecji jest na mojej liście rzeczy do koniecznego zobaczenia co dwa lata.

Siedząc na lotnisku w drodze powrotnej, czytając jeden z dwóch tomów katalogu zastanawiałam się, co napisać na blogu… Pierwsze wrażenia były przedyskutowane na bierząco i z dużą zgodnością zostało stwierdzone, że poziom prac na Bienalle, jak zresztą zwykle, był bardzo rozmaity. Miałam swoich faworytów, listę prac nieudanych, listę prac dziwnych i kilka rzeczy, które zwróciły moją uwagę – zrobiłam zdjęcia i zostawiłam do ‚zastanowienia’. Jednak dzisiaj stwierdziłam, że może warto się jeszcze trochę zastanowić i w pośpiechu nie dzielić się jedynie pierwszymi wrażeniami. Ważne jest dla mnie jak wystawa taka jak ta, bedąca bądź, co bądź subiektywnym przeglądem współczesnej sztuki, stworzonym przez jednego kuratora, wpływa na to co sama robię, wpływa na terapię sztuką, być może na rolę sztuki w terapii….

Przed wyjazdem specjalnie wiele nie czytałam, a już szczególnie unikałam zdjęć, żeby nie popsuć sobie niespodzianki. Z wielkim zaskoczeniem odkrywałam, więc po powrocie, że gazety polskie i angielskie publikowały bardzo odmienne recenzje i koncentrowały się na zypełnie innych pracach… Jednak gust recenzentów jest innych w zależności od miejsca zamieszkania…

I muszę przyznać, że moje główne wrażenie na temat Biennale to ogrom, wielość i różnorodność. Dlatego zamiast pisać jeden post, który byłby recenzją całej imprezy napiszę w ciągu następnych dni kilka, żeby odnieść się do różnych inspirujących rzeczy. Na dzisiaj tylko jedno zdjęcie, odzwierciedlające moje aktualne odczucia w stosunku do całej imprezy. Podobno jeden obraz mówi więcej niż tysiąc słów. Kawiarnia:

biennale1

Oficjalna strona Biennale.

Biennale jest otwarte do 22.1.2009

Reklamy

Read Full Post »

Read Full Post »

Expressive Therapies

Red. Cathy Malchiody,

Guilford Press, 2005

Zawsze piszę o brytyjskich książkach, więc dla odmiany jedna amerykańska. Książka jest zbiorem rodziałów napisanych przez stosunkowo znanych terapeutów z dziedziny arteterapii, muzykoterapii, terapii tańcem i ruchem, dramaterapii, poetroterapii, terapii zabawą, piaskiem i podejść łączących wyżej wymienione. Głównym edytorem jest Cathy Malchiody, która jest bardzo popularną autorka i promotorka arteterapii w USA. Książka rozpoczyna się od krótkiego, ale inspirującego wprowadzenia napisanego przez Shaun McNiff’a wieloletnego propagatora idei łączenia różnych mediów w terapii przez sztuki. Do książki ostatnio powróciłam i postanowiłam coś o niej napisać tutaj, mimo, że nie do końca odzwierciedla moje opinie o arteterapii, ale na pewno pokazuje inne podejcie niż wcześniej opisane w angielskich publikacjach, przynajmniej w założeniach.

Skoncentruje się tutaj głównie na pierwszym rodziale Expressive Therapies napisanym przez Cathy Malchiody, w którym tłumaczy ona czym są ekspresyjne terapie.  Odwołuje się do tekstów McNiff’a, który od lat promował idee, że rozdzielanie modalności w terapii wynika z przyczyn bardziej polityczynych niż natury funkcjonowania człowieka. Podkreślał, że wybór języka wizualnego, muzyki, czy ruchu powinien wynikać raczej z upodobań klienta czy natury jego probemu niż z technicznych umiejetności terapeuty. Pozostałe rozdziały pokazują poszczególne podejścia, czyli arteterapię, wizualną, muzykoterapię itd, opisując je na podstawowym poziomie i pokazując krótkie studia przypadków.

Malchiody definuje ekspresyjne terapie jako ‚stosowanie sztuki, muzyki, tańca/ruchu, dramy, poezji/kreatywnego pisania czy zabawy w kontekście psychoterapii, doradztwa, rehabilitacji lub służby zdrowia’. Według niej ekspresyjne terapie są często również nazywane kreatywnymi arteterapiami (creative arts therapies) lub podejściami integrującymi (integrative approaches). W jej rozumieniu arteterapia wizualna, muzykoterapia i wszystkie pozostałe są podejściami pod wspólnym parasolem terapii ekspresyjnych.  Podkreśla ona też, że określenie ‚terapie niewerbalne’ jest zupełnie nietrafione, gdyż w każdej z praktyk komunikacja werbalna zajmuje istotne miejsce i dopełnia komunikację za pomocą, nazwijmy to języków artystycznych.

Terapie ekspresyjne nie są nastawione na interpretację produktów powstałych podczas terapii, a mają pomóc klientowi w osobistym rozwoju i rozumieniu siebie. Dają one możliwość dotarcia do doświadczeń i wspomnień niedostępnych przez analizy werbralne, gdyż jak twierdzi Malchiody część doświadczeń zapisana jest w języku dotyku, ruchu, obrazu i nie jest bezpośrednio przekładalna na język werbalny.

Malchiody opisuje również ograniczenia terapii ekspresyjnych. Niektórzy klienci według niej mają znaczne zahamowania w używaniu mediów artystycznych i lepiej czują się podczas psychoterapii werbalnej. Rówież osoby, które mają profesjonalny trening artystyczny mogą paradoksalnie mieć trudności ze spontanicznym wyrażaniem siebie w medium, które technicznie dobrze opanowali. Inne ograniczenia wynikają z przygotowania terapeuty. Jak pisze Malchiody, terapeuci, którzy nie opanowali medium, którym się posługują moga mieć tendencje do interpretowania produktów sesji. Szczególnie dotyczy to prac wizualnych, co nie jest założonym celem.  Mogą rownież mieć tendencje do mechanicznego stosowania scenariuszy, a jak Malchiody zastrzega w terapiach ekspresywnych, jak w każdej formie psychoterapii chodzi o słuchanie klienta, respektowanie tego co się z nim dzieje i dostosowywanie sesji do jego reakcji.

Chciałam jeszcze zwrócic uwagę na jeden element. Malchiody pokazuje, że terapie ekspresyjne są nie tylko wykorzystywane przez terapeutów mających kwalifikacje w zakresie określonego podejścia, ale również przez innych pracowników służby zdrowia, psychoterapeutów, doradzców i wielu innych. Często zdarza się, że niektóre elementy terapii ekspresyjnych mają zastasowanie w praktykach takich jak ‚kreatywne doradztwo’ i inne podobne. Mimo, że w tej książce dominuje optymistyczne podejście pokazujące, że wszyscy mogą korzystać z dobrodziejstwa sztuki, od wielu lat toczy się dyskusja w USA o tym, że nazywanie praktyk stosowanych przez innych specjalistów arteterapią, arteterapii nie służy. Nie służy głownie dlatego, że zanika specyfika tego podejścia w stusunku do innych rodzajów oddziaływania, co w efekcie uniemożliwia dalszy rozwój zawodu. W tej dyskusji wielokrotnie brala udział Malchiody walcząc o licencję dla arteterapeutów we wszystkich stanach USA, właśnie po to, żeby arteterapeuci nie musieli dzielić swoich umiejęności z innymi specjalistami.

Z drugiej strony mamy w książce opisane poszczególne, jak to nazywa Malchiody podejścia, czyli arteterapię, muzykoterapię, dramoterapie itd. Wszystkie rodziały w zasadzie ograniczają się do opisu praktyk wewnątrz jednego wybranego medium. Mimo więc inspirujacych zapewnień, że media można i powinno się łączyć w książce nie znajdziemy wielu przykadów praktyk, które pokazują oddziaływania łączące poszczególne media. Po przeczytaniu książki mam więc wrażenie, że to co zostało nazwane ‚expressive therapies’ to po prostu zbiorcza nazwa na różne formy arteterapii nazywane w Wielkiej Brytanii ‚arts therapies’. Oczywiście dzielą one wiele wspólnych założeń i faktycznie z przyczyn politycznych są łaczone, głównie dlatego, że większa grupa zawodowa może wywrzeć większą presję na np. ustawodastwo, jednak podejścia intergacyjnego wcale tak wiele w tej książce nie widzę. Książka jest swego rodzaju wprowadzeniem we wszystkie arteterapie oraz terapię zabawą, nie ma w niej jednak refleksyjnego porównania co je łączy lub dzieli, takiego jakie możemy znaleśc chociażby w książce Phila Jonesa czy Karkou i Sanderson opisanych wcześniej, ani również praktycznych przykadów, które można zastosować w praktyce.

Read Full Post »

fourth plinth

Antony Gormley  stworzył projekt na wypełnienie czwartego cokołu na Trafalgar Square. Czwarty cokół od 1998 roku odkąd Mark Wallinger, Bill Woodrow i Rachel Whiteread zostali zaproszeni do stworzenia tymczasowych rzeźb stał się miejscem dość znanym na artystycznie mapie Londynu. Kilka z projektów zyskało dużo medialnej uwagi i kilka było całkiem interesujących. Tym razem Gormley postanowił oddać cokół na 100 dni publiczności. Projekt One & Other rozpocznie się 6 lipca. Każdy, kto mieszka lub przebywa w Wielkiej Brytanii może wiąść udział w loterii i wygrać jedną godzinę na cokole. Co przedstawi, jak będzie się zachowywał zależy od jego wyobraźni, będzie jednak musiał przez godzinę, niezależnie od pogody, niezależnie od pory dnia czy nocy stać na cokole!

Strona interentowa już istnieje. Można się na niej zarejestrować i wziąść udział w konkursie. Niestety mieszkając w Londynie ma się małą szansę na wygraną (sam Gormley nie został wybrany przez system losujący…), ale osoby z innych zakądków UK mają proporcjonalnie większe szanse. Z niecierpliwością czekam na pierwsze występy. Pomysł ciekawy. Zobaczymy ile pomysłów i ile zamieszania przyniesie projekt, kiedy zostanie uruchomiony.

I wcześniejsze realizacje na czwartym cokole:

fourth plinth2

fourth plinth3

fourthplinth5

fourth plinth4

O.

Read Full Post »

‚Rysunek w psychoterapii’

– Gerald Oster, Patricia Gould. GWP 2004.

O tej książce postanowiłam napisać, kiedy wpadło mi w ręce jej nowe amerykańskie wydanie z 2004 roku, którego spora część została zmieniona. I nie ma się co dziwić, bo pierwsze wydanie, to które doczekało się polskiego tłumaczenia ukazało się po raz pierwszy w 1987 roku, czyli 20 lat temu.  Na ten znaczący fakt chciałam zwrócić uwagę, bo arteterapia od lat 80′, jako dyscyplina stosunkowo młoda, przeszła znaczacą przemianę. Co prawda książka nie jest o arteterapii a o rysunku w psychoterapii, temat terapii przez sztukę  został w książce poruszony, a ponieważ publikacja jest popularna, informacje w niej zawarte zostały wielokrotnie powielone w polskich książkach oraz licznych pracach studentów.

Nie zamierzam pisać recenzji, bo sama metod projekcyjnych w pracy nie używam. Używanie metod projekcynych jest jedną z charakterystycznych różnic pomiędzy arteterapią amerykańską a brytyjską. W Anglii na te metody patrzy się z pewnym powątpiewaniem (w kręgu areterapeutów) jako na redukcjonistyczne i instrumentalne. W Brytyjskiej arteterapii chodzi o relacje i proces twórczy, a w metodach projekcyjnych o język wizulany. Oczywiście jest to uproszczenie, bo arteterapia amerykańska jest przede wszystkim zróznicowana i możemy tam znaleść zarowno klasyczne podejścia freudowskie, podejcia edukacyjne, rysunki projekcyjne czy obrzędy szmańskie. Temat rzeka… W 1997 roku Andy Gilroy i Sally Skaife napisały bardzo ciekawy (i dość zabawny, choć to chyba nie było zamiarem) tekst do Inscape (Brytyjskiego journalu arteterapii) o swoich wrażeniach z udziału w Amerykańskiej Konferencji Arteterapii organizowanej przez AATA. Zwracają w nim uwagę na znaczące różnice w podejciu do arteterapii po obu stronach Atlantyku. Podzieliły się w tym artykule swoim zaskoczeniem, tym, że mimo mówienia tym samym językiem i potencjalnej swobodnej wymiany pomysłów nie do końca mogły zrozumieć podejście amerykańskie, ale również miały wrażenie, że Amerykanie nie do końca mogłi zrozumieć o co chodziło w ich podejciu… Przyczyn tych różnic doszukiwały się w strukturze służby zdrowia i pewnych cechach kulturowych. Bardzo ciekawy temat do rozważań… Szczególnie, że pod wieloma względami arteterapia polska jest bardziej podobna do amerykańskiej niż brytyjskiej.. ale to tyle podejściach…

Wracając do książki Oster i Gould… Tak jak mówiłam o metodach projekcyjnych pisać nie chcę, a jedynie odniosę się do rozdziałów początkowych, a szczególnie do fragmentu ‚Terapeuta posługujacy się sztuką – odrębna profesja’. Książka odnosi się do metod rysunkowych w psychoterapii, a nie do arteterapii, jednak ten mały fragment wprowadza według mnie trochę zamieszania i spotkałam się cytatami z tego podrozdziału w kilku pracach studentów. Przypuszczam, że te nieporozumienia wynikają w pewnych uproszczeń i skrótów myślowych, lub niejasnego tłumaczenia… trudno powiedzieć.

1. zdanie ‚sztuka jako technika terapeutyczna po raz pierwszy została zastosowana przez Margaret Naumburg (1966)…’ jest oczywiście nieprawdziwe. Już nie chodzi o plemienne tradycje z przed tysięcy lat… Pierwsze praktyki, które uważa się za arteterapię istniały od lat 1930. Jeżeli juz kogoś uważa się za prekursora to Adriana Hilla (1938), który ponoć pierwszy użył terminu arteterapia. Po drugie Naumburg swoją metodę stworzyła znacznie wcześniej niż w 1966 roku,  a zdanie to sugeruje, że arteterapia powstała w latach 60′. Czyli odebrano jej prawie połowę czasu istnienia.

2. zdanie ‚kontynuatorką pracy Margaret Naumburg w latach pięćdziesiątych była Edith Kramer…’ Jeżeli już to oponentką, a nie kontynuatorką. Co prawda Kramer zaczęła swoją pracę później niż Naumburg i jej pierwsze publikacje ukazały się później, niemniej jednak obie panie pracowały przez lata równolegle. Ich koncepcje bardzo się od siebie różniły, co zapoczątkowało konflikt w obrębie amerykańskiej arteterapii pomiędzy podejściem ‚sztuka jako terapia’ i ‚sztuka w psychoterapii’ o czym bardzo szczegółowo piszą Borowski Junge i Asawa w „History of art therapy in the United States’ (1994).

3. zdanie ‚Ostatnio za sprawą humanistycznego nurtu w psychologii, terapia sztuką stała się samodzielną techniką terapeutyczną, w której szczególną uwagę przywiązuje się do samego dzieła.’ Psychologia humanistyczna oczywiście wpłynęła na rozwój arteterapii, szczególnie amerykańskiej, ale po pierwsze nie ostatnio (tutaj daje znać różnica w czasie wydania amerykańskiej i polskiej publikacji) a w latach 60′ i 70′. Po drugie sztuka w arteterapii nie jest techniką i tutaj chciałam oddać glos wcześniej wspomnianej w publikacji Hannie Jaxie Kwiatkowskiej – ‚jedyną techniką w arteterapii jest relacja i nikt mi nie powie, że jest inaczej’ (z jej artykułu w Amerykańskim Journalu Arteterapii, potem sprawdzę w notatkach z którego roku). I po trzecie, do dzieła (?) przywiązuje się stosunkowo małą wartość. Jest niewiele koncepcji, które podkreślają wartość produktu, znacznie częściej mówi się o procesie i to jemu przypisuje się nadrzędną wartość.

I to tylko ze str. 20. Nie czepiałabym się poszczególnych zdań, szczególnie w publikacji tłumaczonej ich sens może zostać nie co zmieniony, jednak… Nie ma w Polsce dostępu do publikacji zagranicznych, jeśli jakaś zostaje przetłumaczona na polski pojawia się od razu w bibliografiach wszystkich prac na temat arteterapii, nawet jeśli jest to temat marginalnie w niej poruszony. Błędy/nieporozumienia są wielokrotnie powtarzane i utrwalane. Mimo, że mogą się tutaj wydawać mało znaczące utrudniają jasne myślenie o tym czym jest arteterapia i jak się rozwija.

A oprócz tego to zachęcam do przeczytania książki, bo jest przyzwoita.

Read Full Post »

artand madness1

Troche spóźniony post, bo wystawę widziałam już jakiś czas temu, ale teraz jestem w Polsce, brakuje i czasu i pomysłów…

Bobby Baker to angielska artystka. Wystawa w Wellcome Trust w Londynie to kolekcja jej prac powstałych między 1997 a 2008 rokiem. Baker przedstawia na nich swoje doświadczenia ze szpitala psychiatrycznego, ośrodka dziennego, kontaktów z lekarzami, faz kryzysu i polepszenia, rakiem piersi i jak z tym wszystkim sobie radziła. Część z nich krótko opisuje.

Wystawa składa się z prac wzruszających, przerażających, zastanawiających i zabawnych. Takich jakie było te kilka lat pełne wzlotów i upadków. Bardzo podobają mi się, o czym wcześniej już kilka razy wspominałam, wszelkiego rodzaju pomysły wizualnych pamietników i notatników.

artandmadness

artan madness3

artandmadness2

Wystawa Wellcome Trust, Londyn, 19 marca-2 sierpnia 2009.

Read Full Post »

Kolejny projekt edukacyjno – artystyczny Profesora Wiesława Karolaka został zrealizowany podczas łódzkiego festiwalu nauki i sztuki w kwietniu. W projekcie wzięli udział uczestnicy z Polski, Niemiec i Włoch. Podczas finału, który odbył się w Patio w WSHE w Łodzi nad kolejnymi szczeblami drabiny pracowali studenci i uczniowie łódzkich szkół.

Projekt polegał na zbudowaniu drabiny do..

Uczestnicy zastanawiali się nad pojęciem drabiny, tworzyli własne metafory i poszukiwali ukrytych znaczeń. Jako efekt tych rozważań tworzyli swój, artystyczny szczebel drabiny. Szczeble zostały połączone tworząc drabinę do nieba.. Drabinę do piekieł..  Drabinę do nikąd… Końcowa instalacja zawisła w Patio w WSHE w Łodzi, a niedługo zacznie swoją podróż do Niemiec i Włoch, gdzie wcześniej powstały niektóre ze szczebli.

drabina

drabina2

drabina3

drabina4

drabina5

drabina7

Fragment wywiadu z Prof. Karolakiem z Dziennika Łódzkiego:

Jest to pomysł związany z moimi osobistymi rozważaniami na temat, dokąd zmierzamy, dokąd zmierza świat – mówi prof. Wiesław Karolak inicjator i organizator projektu. – Drabina jest symbolem wspinania się; może prowadzić do nieba. Może jednak także prowadzić do piekła. Można ją przecież skierować zarówno w górę, jak i w dół. Z drabiny można łatwo spaść. Rodzą się więc pytania typu „Dokąd ty człowieku zmierzasz?”. Dlatego w ramach projektu każdy dostaje jeden szczebel i ma go obdarzyć tym swoim rozważaniem o świecie, o przeszłości, przyszłości i teraźniejszości.

Drewniane szczeble są zgodnie z własnymi pomysłami uczestników projektu. Później zostają połączone linami w typową drabinę linową. Jak długa ona będzie – nie wiadomo.

– Sam nie wiem czym to się skończy. Sprawa jest otwarta – mówi prof. Karolak, którego ambicją jest zbudowanie najdłuższej drabiny świata. Już przygotował do malowania dwa tysiące szczebli i ponad 100 metrów lin.

reszta do przeczytania na stronie Dziennika.

drabina8

Wersje multimedialną można zobaczyż na stronie projektu.

Prof. Wiesław Karolak – twórca i dyrektor artystyczny projektu.

Wykładowca kilku uczelni artystycznych, twórca wielu happeningów, performance, działań artystyczno-ekologicznych, autor książek z dziedziny sztuki, twórczości, arteterapii. Realizacje w wielu mediach sztuki (obiekty artystyczne, happening, performance, sztuka akcji, mail art, warsztaty artystyczne, teatr, film, projektowanie sytuacji twórczych). Wystawy w Galeriach, Muzeach, Centrach Artystycznych, Uczelniach, w kraju (Łódź, Poznań, Warszawa, Wrocław, Zielona Góra) i za granicą (w Anglii, Austrii, Brazylii, Finlandii, w Niemczech, Norwegii, USA).

Inne projekty artystyczne Prof. Karolaka można zobaczyć na jego stronie internetowej.

Read Full Post »

Older Posts »