Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Kwiecień 2009

Beata Borowska Beszta

Etnografia dla terapeutów (pedagogów specjalnych) – szkice metodologiczne

wyd. Impuls 2005

Coraz większa jest myśle potrzeba rozszerzania metodologii badań w zakresie arteterapii w zależności od celów i pytań jakie stawiają sobie badający. Niestety metody etnograficzne są bardzo mało popularne wśród psychologów, pedagogów i artystów, a szkoda bo do badań arteterapii świetnie sie nadają. Umożliwiają przyjrzenie się kontekstowi działań, zrozumienie ich sensu, a przede wszystkim prześledzenie potrzeb poszczególnych grup klientów. Dlatego z przyjemnością przeczytałam tę książkę. Autorka, opierając się głównie o zagraniczną literaturę przedstawia w jaki sposób dobrała metody badawcze do swojego projektu. Odnosi sie głównie do Postepujacej Sekwencji Badawczej Spradleya i pokazuje w jaki sposób ten model badań może być wykorzystany przez pedagogów. Obszerne przykłady dobrze ilustrują metody badań, książkę czyta się bardzo miło i przyjemnie, jak na książkę o metodologii.

Zdecydowanie polecam do badań związanych z arteterapią. Ta książka również  pokazuje, że szukając metod badawczych można siegnąć do bardzo szerokich inspiracji, nie tylko klasycznych rozwiązań z zakresu pedagogiki czy ewentualnie psychologii. Metody antropologiczne nie tylko świetnie sie sprawdzają w tego typu badaniach jako dogłębnie wyjaśniające, ale również, to moja osobista opinia, są bardzo wdzięczne.

i na dodatek książka cały czas dostępna w ksiegarniach internetowych.

O.

Reklamy

Read Full Post »

Kids Zone w Galerii Tate!

tate3

Dzisiaj bardzo krótko. Coś mi się bardzo spodobało.

O Galeriach Tate w Londynie napiszę pewnie jeszcze nie jeden raz, bo na mapie artystycznej zajmuja istotne miejsce. Tate Modern jest moją ulubioną galerią, nie tylko z niezwykłą kolekcją, wspaniałą przestrzenią, ale również ze wzgledu na rolę jaką gra w promowaniu sztuki.

Od jakiegoś czasu interesuję się związkiem arteterapii z technologią i nowymi mediami (patrz. ten blog) i mam dośc duży zbiór tego typu aktywności i pomysłów z różnych żródeł. Dzisiaj chciałam przyjrzeć się tzw. Kids Zone.  Tate jest generalnie przyjazna dzieciom i jednym z jej celów jest zachcęnie dzieci do poznawania sztuki. Swoją droga w żadnej innej galerii nie widziałam tylu wycieczek szkolnych (i przedszkolnych) spacerujących z notanikami, rysujących, rozmawiających i bawiących sie różnymi artystycznymi materiałami. Jakis czas temu Tate otworzyła również na swojej stronie zakątek dla dzieci z różnymi atrakcjami. Mnie najbardziej podobaja się ‚Gry’. Istnieje kilka innych prostych programów umożliwiających ‚Rysowanie na ekranie’, więc ta część nie jest zachwycajaca, ale już wirtualne graffiti na ścianach galerii jest świetne! Możecie pisać sprayem, malowac pedzlami, wypełniać szablonyi tworzyć swoje naklejki, a potem wszystko zachować w wirtualnej galerii.  Zdecydowananie najbardziej podoba mi się jednak „My Imaginery City”. Jeśli zobaczycie galerię istniejących prac to się przekonacie, że nawet taki prosty program może być bardzo twórczo wykorzystany!

Oczywiście zastosowań tego typu aktywności  w arteterapii można znaleść bardzo wiele, począwszy od uatrakcyjniania zajęć tym, których tylko komputery interesują, przez tworzenie programów dla tych, którzy nie są w stanie pracować w bardziej tradyjnych technikach, na przykład ze wzgledu na niepełnosprawność, po projekty dla tych, dla których kontakt wirtualny jest jedyną szansą kontaktu.

O.

Read Full Post »

Ten temat leży mi na sercu, albo na wątrobie…. a ponieważ post o kursach i szkoleniach stał się najpopularniejszy na moim blogu (przynajmniej kilka przekierowań z google każdego dnia) powróce do tego tematu. Nie sposób poruszyć wszystkie zagadnienia za jednym razem , więc będę kontunuować w kilku postach.

Niestety nie mam odpowiedzi na pytanie, który kurs mogę polecić. Z czystym sumieniem mogę się tylko wypowiadać o szkoleniach dotyczących arteterapii przez sztuki wizualne. I tak jak pisałam w tym zakresie są programy lepsze i gorsze, ale nie został stworzony żaden projekt, który można by uznać za modelowy.

Niestety na razie wydaje się, że to co jest oferowane przez wiele ośrodków to swego rodzaju fikcja.  Jeżeli przyjrzeć się niektórym programom to na pierwszy rzut oka widać,  że to co jest w nich zawarte nie jest arteterapią, a termin ten używany jest tylko i wyłącznie w celach marketingowych.

Jedno z podstawowych pytań dotyczy poziomu na jakim powinna się odbywać edukacja arteterapii. Widzę dwie możliwości albo studia magisterskie albo studia/studium podyplomowe organizowane w sposób podobny do edukacji psychoterapii. Studia uniwersyteckie z muzykoterapii prowadzi Akademia Muzyczna we Wrocławiu (nie wiem na jakim poziomie, bo muzykoterapia nie jest moją dyscypliną, więc wypowiadać się nie będę). Kurs z terapii tańcem i ruchem podążajacy scieżką szkolenia psychoterapeutycznego prowadzi Polski Instytut DMT w Warszawie.  Kurs jest na wysokim poziomie, wiekszość nauczycieli pochodzi z Wilekiej Brytanii są to bardzo znani specjaliści. Innych szkoleń tak kompleksowych nie znam. Istnieje również kurs prowadzony przez Instytut Eriksonowski w Łodzi, którego model jest podobny nieco do podyplomowych studiów uniwersyteckich, ale jest prowadzony przez znaną i sprawdzoną instytucję terapeutyczną, mającą również szereg innych szkoleń w ofercie, z których mogą skorzystać arteterapeuci.

Oba te modele, to znaczy studia magisterskie i rozbudowane studia/studium podyplomowe, wydają mi się bardzo pasować do organizacji edukacji w Polsce. Wiekszość kursów zorganizowana jest jako studia podyplomowe na różnych wydziałach i różnych uczelniach (głownie pedagogicznych, ale pojawiaja się programy na edukacji artystycznej). Większość z nich obejmuje 350-370 godzin szkoleniowych, bo taka ilość jest potrzebna do kursu kwalifikacyjnego. Niestety nie tylko maja one bardzo ograniczony wymiar czasowy, ale w większości wypadków ich poziom jest wątpliwy. Na niektórych uczelniach nawet nie można uzyskać dostępu do szczegółowego programu… Tutaj radziłabym się kierować nazwiskami prowadzących lub z pewną ostrożnością renomą uczelni.

Mamy więc doczynienia ze swego rodzaju wolną amerykanką. Nikt nie nadzoruje tych szkoleń, nikt nie porównuje ich jakości. Patrząc z perspektywy rozwoju arteterapii w Polsce jest to sytuacja bardzo zła i jakieś rozwiązania są potrzebne. I nie chodzi tylko o dzielenie programów/praktyk na wysokim poziomie od tych na niskim.Popatrzmy co się dzieje, kiedy na kurs arteterapii (350 godzin) przychodzi osoba po jakis studiach wyższych i mniej lub bardziej ukształtowanej tożsamości zawodowej? Jeżeli została przekonana do metod, które poznała na kusie (załóżmy, że tak) zacznie je wplatać w pracę wykonywaną wcześniej. Będziemy mieli pedagoga, psychologa itd, który mniej lub bardziej okazjonalnie będzie wykorzystywał jakieś techniki artystyczne. Oczywiście wzbogaci to jego warsztat pracy, ale o jakiej arteterapii możemy mówić? Danie dzieciom kredek, żeby namalowały swoja rodzinę na lekcji wychowawczej może oczywiście mieć sens, ale arteterapią nie będzie.  Kwalifikacje takiej osoby  w zakresie terapii są przeważnie bardzo małe (oczywiście jeśli nie ma wcześniejszego przygotowania) jak również jej kwalifikacje w zakresie języka wizulanego (jeśli nie jest artystą) są przeważnie minimalne.

Z perspektywy rozwoju zawodu taka edukacja donikąd nie prowadzi. Nie daje szansy na wykształcenie się grupy, której kwalifikacje bedą ją odróżniały od innych grup zawodowych. Cały czas będziemy mieć psychologa, pedagoga, artystę a nie arteterapeutę. W konsekwencji nie można oczekiwać,  że te grupy się zjednoczą (bo i po co…), wypracują jakieś standardy praktyki i bedą  walczyły o swoją pozycję.  Dla tych, którzy standardów się tak boją, chciałam pokazać, że maja one dwie strony:

– chronią klienta i zapewniają usługi (arteterapia to usługa) na określonym poziomie. Tak więc klient wie co wybiera idąc do arteterapeuty, jak rownież jest chroniony przed szkodliwymi praktykami.

– chronią terapeutę. Dają zarówno narzędzia, żeby radzić sobie z tą, co by nie powiedzieć wymagajacą pracą, chronią przed nieuczciwą konkurencją i chronią miejsca pracy, bo inni specjaliści wiedzą, że praca arteteraputy jest  wartościowa.

Brak tożsamości zawodowej arteterapeuty, może brzmiec górnolotnie, ale doprowadza do tych wszystkich problemów, o które potykamy się w Polsce. I oczywiście są jednostki wyjątkowe, które gromadziły swoje doświadczenia przez długie lata i szły różnymi drogami. I mamy wiele przykładów fenomenalnych i bardzo różnorodnych praktych. I oczywiście te osoby powinny móc uzywać terminu arteterapia, jeśli uważają, że jest to właściwe. Problem jednak pojawia się, kiedy mamy dziesiatki (moze i setki) osób, które są zafascynowane tą drogą kariery i chcą, tak jak to się odbywa we współczesnym świecie wybrać tę ścieżkę kariery. Nie chcą błądzic przez 15 lat zanim opracują swoje koncepcje, chcą mieć nauczycieli, którzy im przekażą konkretne umiejętności, które bedą mogli potem samodzielnie, twórczo rozwijać.

Którędy droga? Według mnie, tak jak pisałam są dwie drogi: studia magisterskie lub rozbudowany programy podyplomowe (pozostaje pytanie po jakis studiach). Chciałam się na chwilę odwołać do wytycznych Ecarte (Europejskie Konsorcjum do Spraw Edukacji Arteterapii). Według ich minimalnych wymagań studia arteterapii powinny odbywać sie na poziomie uniwersyteckim, obejmowac przynajmniej 4 lata (1250 lub wiecej godzin rocznie). Przynajmniej jeden rok powinien być poświęcony wyłącznie arteterapii. Program powinien obejmować rozwój umiejętności artystycznych, teorie arteterapii, teorie dyscyplin pokrewnych,  praktykę pod superwizją, eksperymentalną prace warsztatową. Te wytyczne są różnie interpretowane w zależności od organizacji edukacji w poszczególnych krajach i pewnych krajowych wymagań.  Mam dwa przykłady, Wielką Brytanię i Hiszpanię, która podąża drogą brytyjską. Oba te programy opisałam w poprzednich postach (arteterapia w Londynie, arteterapia w Barcelonie) więc nie będę do tego wracać. W każdym badź razie kraje te wybierają edukację na poziomie magisterskim (2-3 lata) tworząc oddzielne programy arteterapeutyczne, co w sumie daje wiecej niż wymagana ilość godzin specjalistycznych (ok 2300). W obu krajach oczekuje się, że studenci arteterapii mają wcześniejsze kwalifikacje w zakresie sztuki. Studenci muszą odbyć ok. 600 godzin doświadczenia klinicznego pod superwizją (Hiszpania) lub 120 dni (Wielka Brytania) . Przechodzą przez własna terapię, przynajmniej godzinę tygodniowo przez czas trwania programu (za co płaca dodatkowo). Podobnie wyglada program niemiecki, o którym pisałam w poście ‚Arteterapia w Berlinie’. W wypadku tych kursów mówimy o przygotowaniu specjalisty w zakresie arteterapii. Nie mówimy więc o psychoterapeucie, który zdobywa kwalifikacje w zakresie sztuki, czyo artyscie, który zdobywa kwalifikacje z zakresy psychoterapii. Te kursy połączyły te dwa zakresy wiedzy i umiejetności. W krajach, gdzie tradycje arteterapii są dłuższe jest to możliwe, dlatego, ze zgromadzona została specyficzna dla arteterapii wiedza. U nas, jeżeli chielibyśmy podarzyć ta drogą konieczne byłoby przygotowanie programów przejściowych, w których łączy się wiedzę i doświadczenie z dwóch (lub wiecej) zakresów, do czasu kiedy niezalezna dyscyplina zwana arteterapią sie rozwinie.

Interesujace jest porównanie tych wymagań do wytycznych Polskiego Towarzysztwa Psychologicznego dotyczących certfikacji psychoterapeutów, które są podobne do wymagań europejskich. I tak ze strony PTP:

Wymogi formalne przystąpienia do procedury
uzyskania certyfikatu psychoterapeuty Polskiego Towarzystwa Psychologicznego

  • wykształcenie wyższe w stopniu magistra *
  • 5 lat samodzielnej pracy psychoterapeutycznej (w tym co najmniej 300 godzin praktyki psychoterapeutycznej prowadzonej pod superwizją)
  • 1250 godzin szkolenia teoretycznego i praktycznego w zakresie psychoterapii, w tym:
  • co najmniej 150 godzin superwizji
  • staż kliniczny umożliwiający kontakt z pacjentami o różnej diagnozie – min. 300 godzin
  • psychoterapia własna lub inne doświadczenie rozwojowe spójne z wyuczonym i stosowanym podejściem, gwarantujące, że kandydat będzie świadom swojego osobistego wkładu w proces psychoterapii i będzie mógł ten wkład kontrolować – co najmniej 250 godzin, w tym co najmniej 60 godzin psychoterapii indywidualnej lub co najmniej 100 godzin innych form doświadczenia rozwojowego w relacji z tą samą osobą, certyfikowaną przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne lub Psychiatryczne (albo inne uznane towarzystwo zrzeszające profesjonalnych psychoterapeutów) lub też psychoterapeutę zaakceptowanego przez ośrodek szkolący.

Mimo, że trochę odzmiennie sformułowane, wymagania są do siebie bardzo podobne. I takie jest założenie programów Europejskich. Edukacja arteterapii i psychoterapii powinna przebiegać podobnie i odbywać się na podobnym poziomie. Daje to arteterapeutom status zawodowy podobny do psychoterapeuty, przynajmniej w założeniu, podobne kompetencje, możliwośc uzyskania podobnych dochodow w strukturach państwowych, podobny również poziom odpowiedzialności.W tym sensie arteterapeuci sa przygotowani do pracy klinicznej.

Oczywiście pozostaje pytanie jak tego typu program, obojętne czy uniwersytecki, czy odbywajacy się w innej instytucji przekłada się na polska sytuacje arteterapii. Jest to pytanie o koszty szkolenia, zaangażowanie studentów, możliwość znalezienia zatrudnienia czy nawet odbycia praktyk w takiej ilości, no i kto miałby być superwizorem takich praktyk. Jednak pozytywne doświadczenia Instytutu DMT pokazują, że na taki program jest miejsce i są klienci.

Jeżeli chodzi o arteterapie przez sztuki wizualne to również chętnie widziałabym taki program. Problem polega na tym, że większośc arteterapeutów czy nurtów arteterapii ma raczej orientację pedagogiczną a nie psychoterapeutyczną. Mamy więc pytanie co w ogóle nazywamy w Polsce arteterapią. Nie bedę tego tematu poruszać tutaj, ale generalnie moje doswiadzcenia w tym zakresie sa pozytywne. Zdecowanie mamy wiele wykształconych modeli pracy, które w ten lub inny sposób koresponduja z tym co w innych krajach nazywane jest arteterapią. I zdecowanie nie mamy się czego wstydzic w tym zakresie. Jednek orientacja psychoterapeutyczna nie jest (być może jeszcze) silna. W tym momencie, podarzaja droga edukacji psychoterapii mówilibyśmy o stworzeniu programu z załorzenia odmiennego niż istniejące. Tak czy inaczej nawet jeśli nie podąrzymy bezpośrednio tą ścieżka i tak warto odnieść się do wymagań formalnych wyznaczonych kursom psychoterapeutycznym, a mianowicie ilości godzin teoretycznych,  eksperymentalnej pracy warsztatowej i praktycznej pracy z klientami. Tylko program zbudowany z tych elelemntów jest w stanie zapewnić studentom wykształcenie umiejętności arteterapeutycznych i rozumienie procesu arteterapeutycznego. Niestety nie wierzę, że po 3 semestrach arteterapii (na dodatek złozonej z wizualnej, muzykoterapii, choreoterapii i innych razem wziętych) przygotuje studentów do pracy arteterapeutycznej. Oczywiście dobre programy wzbogacą ich praktykę, pozwola zapewne się rozwinąć, ale nie może to być docelowa forma edukacji w zakresie arteterapii. Opierajac edukacje na 350 godzinach mozemy być pewni, że równie szybko jak termin arteterapia sie zadomowił i stał modny zaginie jako nie przystajacy do współczesnych wymagań stawianych specjalistom.

Do pewnych szczegółowych zagadnień w zakresie edukacji arteterapii powróce niedługo. Jeżeli macie jakies komentarze chętnie się do nich odniosę.

Zachęcam uczestników kursów do dzielenia się doświadzceniami i opiniami. Bardzo to pomaga kolejnym osobom podejmować decyzje gdzie studiować, jak również pokazuje organizatorom jakie są oczekiwania.

O.

Read Full Post »

muzeum

Będąc  z Łodzi zawsze dumna byłam z Muzeum, a odkąd przeniosło się do nowego budynku z radością mogę powiedzieć, że mamy w końcu w Łodzi miejsce na międzynarodowym poziomie!

O muzeum jako takim pisać nie będę, bo wszycy o nim zapewne słyszeli, jako że jest placówką wyjątkową na skalę europejską i dlatego, że można o nim przecztać tutaj. Chciałam natomiast napisać o programie edukacyjnym  Muzeum, który od jakiegoś czasu jest wzbogacony. Teraz placówka jest nie tylko lokalowo przygotowana do tego typu przedsięwzięć, ale również pracownikom wyraźnie nie brakuje pomysłów.

Re: Akcja jest projektem, w którym zostało zadane pytanie kto jest artystą lub czym jest sztuka. Muzeum pozwoliło zamienić się rolami, widz stał się twórcą, może artystą??? Re: Akcja to dwumiesięczny cylk warsztatów i przedsięwzięć w sali wystaw czasowych umożliwiajacych widzom tworzenie samorozwijającej się ekspozycji. Pracownicy dziłau edukacji moderują proces i dostarczają zestaw ‚Małego kuratora’, którym pozwoli przygotować prezentację pracy. Na bierząco jest też wydawana gazeta akcji pokazujaca co się dzieje  (na marginesie, świetna oprawa graficzna, której tak często brakuje w interesujacych projektach, patrz. samo logo). Gdzieś jest w to również zaangażona Grupa Pewnych Osób, na którą też chciałam zwrócić uwagę – interesujace przedsięwzięcie promujące dobre rzeczy w Łodzi i dla Łodzi. Zawsze tego typu projekty społecznościowe zwracają moją uwagę. Zamiast siedzieć i marudzić, można promować przedsięwzięcia, w które się wierzy! To tak a propos ‚Polskiej smuty’ opisanej w jednym z poprzednich postów.

Jako całość Re: Akcja wywarła na mnie spore wrażenie. Zdecydowanie na poziomie, z którego należy być dumnym. Odświerzajacy powiew pomysłowości.

Łączenie światowej klasy instutucji muzealnych z dzialaniami dla społecznosci czy działaniami edukacyjnymi, nie jest oczywiście czymś nowym i mamy również w Polsce wiele genialnych przedsięwzięć z przeszłości, przede wszystkim działalność Labolatorium Edukacji Twórczej. Tego typu projekty służą zmianie pozycji galerii sztuki w odbiorze społecznym. Z nudnej przestrzeni z niezrozumiałą dla szerokiego grona odbiorów sztuką, staje się swego rodzaju centrum społecznym. Jednocześnie w sytuacji kiedy w szkole jest coraz mniej możliwości wprowadzenia dzieci i mlodzież w rozumienie sztuki i języka wizaulnego wypełnia pustkę edukacyjna nadzieją, że przyszłe pokolenia nie będą jednak analfabetami w tym zakresie.

Arteterapia również poszukuje swoich związków z muzeami. W maju w Londynie odbędzie się konferencja organizowana przez Brytyjskie Stowarzyszenie Arteterapeutów (BAAT) we współpracy ze słynną galeria TATE, o czym można przeczytac tutaj. Czasami wydaje mi się, że arteterapia cierpi z powodu’ zbyt małej ilości arte w terapii’… tego typu przedsięwzięcia są urokliwe, edukacyjne, wzbogacające… Oby bylo ich jak najwięcej.

No czy to logo laczace kropki jak w zabawie dla dzieci nie jest wspaniale?

Read Full Post »

Polska smuta w ‚Polityce’

W ostatniej Polityce [16 (2701) 18.04.09] Prof. Czapiński w rozmowie z Jackiem Żakowskim diagnozuje stan polskiego społeczeństwa. Wróży, że wyczerpaliśmy lub wkrótce wyczerpiemy siłę rozwojową płynącą z potencjału ludzkiego i stając się krajem bogatszym będziemy musieli oprzeć się na potencjale społecznym, którego u nas nie widać… Profesor mówi, że przez ostatnie dziesieciolecia szkoliliśmy się, podnosilismy kwalifikacje i dzięki temu stawaliśmy się bardziej wydajni. Nigdy jednak nie wykształcił się u nas potencjał społeczny polegający na współpracy międzyludzkiej i zaufaniu. Trudno się z nim nie zgodzić, kiedy pokazuje, że co prawda jako jednostki rozwinęliśmy się znacznie, ale zaden z większych projektów narodowych nie został zrealizowany (patrz autostrady itd). W krajach, gdzie rośnie złożoność relacji społecznych, a w których jest mały potencjał społeczny, koszty wszelkich transakcji i operacji wzrastają, a procesy się spowalniają, bo wymagają niezliczonych procedur. Profesor diagnozuje stan polskiego społeczeństwa jako patologiczny indywidualizm, w którym każdy myśli o sobie, ewentualnie o swojej rodzinie i nie ufa nikomu innemu. Przyczyny takiego stanu upatruje w powtarzających się doświadczeniach począwszy od dzieciństwa, w których nam sie wpaja, żeby nie ufać nikomu… Znowu trudno się z nim nie zgodzić. Profesor również mówi, że klucz do rozwiązania takiej sytuacji tkwi w rodzinie, kościele i szkole. W rodzinę jednak nie możemy ingerować, w kościół też nie, bo nam nie pozwoli, pozostaje więc szkoła.

Wydaje mi się, że trafna to diagnoza i dobry kierunek zmiany. Zastanawiam się w jaki sposób arteterapia może przyczynić się do zmiany patologicznego indywidualizmu. Myślę, że właśnie takiej zmianie, nawet jeśli nie jest to zwerbalizowane, służy wiele zajęć terapeutycznych odbywających się pod nazwą ‚arteterapia’. Działanie twórcze jednoczy bardziej niż inne aktywności, stawia wyzwania, z którymi trudno się zmierzyć samemu, pokazuje w jaki sposób inni przeżywają pracę z sobą samym… Jako dowód mozna przytoczyć projekty społecznościowe lub streetworkowe, w których organizatorzy zwracają się w kierunku aktywności artystycznych, bo one angażują, wymuszają niejako postawy przeciwne patologicznemu indywidualizmowi.  A skoro tak wiele jest aktywności wykorzystujących potencjał sztuki, to muszę przyznać, że sytuacja wyglada dużo bardziej optymistycznie niż ta przedstawiona przez Profesora. Mam nadzieję, że naszą pracą powoli przyczynimy się do budowaniu potencjału społecznego!

Wywiad i dyskusje na jego temat można przeczytać na stronach ‚Polityki’:

http://www.polityka.pl/polska-smuta/Text01,933,287610,18/

Read Full Post »

 

topolski

W Londynie po dwuletniej przerwie została otwarta w marcu wystawa Feliksa Topolskiego ‚Memoir of the Century’.
Topolski przyjechał do Londynu w 1935 roku, w czasie wojny został malarzem dokumentalistą, później tworzył portrety kluczowych pisarzy i polityków. Był znany w londynskim świecie artystycznym przyjaźniąc się z angielską Bohemą. Całe życie podróżował i artystycznie dokumentował najważniejsze wydarzenia XX wieku. Zwiedził prawie całą Europę, bliski i daleki Wschód, Autralię, Argentynę. Gdziekolwiek pojechał tworzył swoje niezwykłe wizualne dzienniki. Przedstwił walkę o Anglię, upadek reżimu nazistowksiego, wyzwolenie obozów, śmierć Luthera Kinga… Wśród osób pojawiających się na jego obrazach są Churchill, Gandhi, Picasso, Coco Chanel i wiele innych.

topolski82

Wizualne dzienniki przedstawione na wystawie są niezywkłe. Jednak główna część wystawy składa się z prac powstałych pomiędzy 1975 i 1989 rokiem, połączonych w jedną instalację. Cykl ma 200 metrów długości i 6 wysokości wypełniając małą galerię od podłogi po sufit. We wszystkich sportretowanych wydarzeniach artysta brał udział i przedstawił je zabarwiając własnym doświadczeniem.
 Daniel Topolski, syn artysty, powiedział: życiową misją mojego ojca była rola świadka. Rysował przez całe życie, przemierzając świat wzdłuż i wszerz. Ten imigrant z Polski pozostał przenikliwym obserwatorem życia w Wielkiej Brytanii. Wolontariuszami pracującymi w Century są lokalni mieszkańcy. Chcieliśmy, by różnorodność kultur i wspomnień związanych z okolicą stała się inspiracją dla odwiedzających.

Zobaczyłam tę wystawę tydzień temu i postanowiłam o niej napisać z dwóch powodów. Po pierwsze, galeria tak jak wiele innych galerii, organizuje serie zajęć artytyczno – edukacyjnych, o których można przeczytac na ich stronie. Część z nich ma na celu zaangażowanie lokalnej społeczności w proste projekty artystyczne jak na przykład Easter Animal Hunt,podczas, ktorego dzieci utożsamiały się ze zwierzętami z obrazów Topolskiego. 

 

 topolski-32

 

Projekty jak Mindig the Gap, stworzone przy współudziale innych lokalnych organizacji zaadresowane są do młodych uchodźców i mają na celu wspieranie poczucia wartości i zaadoptowanie do nowej wielokulturowej społeczności. Jestem zawsze zafascynowana projektami artystyczno-edukacyjnymi, w których biorą udział galerie i muzea. Stwarza to wyjątkową szansę udostepnienia, zrozumienia sztuki oraz wykorzystania jej siły w celach, nazwijmy to ogólnie psychospołecznych. Pokazuje też odmienną rolę galerii, która staje się częscią lokalnej społeczności. Mimo, że większość tego typu akcji nie ma charakteru arteterapeutycznego, a raczej edukacyjny, mogą być wspaniałą inspiracją również do działań terapeutycznych.

Z drugiej strony prace Topolskiego zainteresowały mnie, dlatego, że jestem zafascynowana w tym momecie ‚dokumentacją’ przez twórczość artystyczą. W którymś z wcześniejszych postów pisałam o dzienniku wizualnym. Dla mnie ta wystawa miała podobny charakter, tylko na inną skalę. Topolski tworzył obrazy pokazujące jego sposób doświadczania kluczowych kla kultury XX wieku zdarzeń. Wydaje mi się, że sposób prezentacji prac mógłby być dużo ciekawszy. Przez galerię jesteśmy prowadzeni labiryntowymi ścieżkami i krótkimi opisami wydrukowanymi na drewnianych deskach, co jako pomysł jest bardzo ciekawym rowiązaniem. Niestety po przejściu całej wystawy czuć znużenie i pewna monotonię. Z samymi pracami trudno wejść w relację i doświadczyć jakiegoś szczególnego rozumienia świata. Myślę, że bardziej zaskakujący, nowoczesny sposób ekspozycji zdecydowanie wzbogaciłby odbiór całego projektu artystycznego.

A na dodatek miły akcent polskich wpływów na Wyspach.

http://www.topolskicentury.org.uk/

Read Full Post »

Od kiedy arteterapia stała się terminem popularnym jak grzyby po deszczu uczelnie, szkoły i organizacje prywatne zaczęły organizaować studia, kursy i szkolenia pod nazwą ‘arteterapia’.
Niestety jako dyscyplina młoda, arteterapia nie ma w Polsce standardów edukacji. W związku z tym wszytskie instytucje ustalają własne programy, według własnego uznania, zajęcia prowadzone są przez specjalistów z różnych dyscyplin, a ich jakość różnorodna i nieporównywalna.
W każdej rozwiniętej dyscyplinie określone organizacje strzegą jakości kształcenia, akredytują kursy i szkolenia. Przykładem mogą być szkolenia psychoterapeutyczne akredytowane przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne lub Polskie Towarzystwo Psychiatryczne. Jak dotąd żadna organizacja, pomimo pewnych prób, nie chroni interesów arteterapeutów, ani osób starających się uzyskać kwalifikacje arteterapeutyczne, dlatego decydując się na podjęcię studiów z zakresu arteterapii przyszli studenci muszą sami się zatroszczyć o sprawdzenie instytucji oferującego szkolenia i ich programu.
Miejmy nadzieję, że z czasem stawianie wysokich wymagań programom i nauczycielem zaowocuje oficjalnymi standartami edukacji.

Kilka rad jak wybrać dobry dla siebie program:

Jeśli chcesz studiowac arteterapię odpowiedz sobie na pytania:

1.    Dlaczego chcę studiować arteterapię?
Czy potrzebujesz dokumenty do swojego awansu zawodowego? Jeśli tak jakiego rodzaju szkolenie bedzie zaakceptowane przez Twoją instytucje pracy?
Czy chcesz zmienić ścieżkę kariery i potrzebujesz kursu wprowadzającego?
Czy masz już praktykę  i chcesz rozwinąć swój warsztat?
Czy jesteś artystą i potrzebujesz rozwinąć swoje umiejętności terapeutyczne?
Czy jesteś psychologiem, pedagogiem i chcesz rozwinąć się w kierunku artystycznym?
Co najbardziej Cię interesuje, terapia przez sztuki wizualne czy inne formy terapii? Nie wiele jest w Polsce kursów, które oferują szkolenia tylko z jednej formy terapii przez sztukę. Zastanów się jakie proporcję Cię zadowalają.
Porównaj programy i znajdź ofertę, która odpowiada Twoim potrzebom. W ulotkach i ogólnych informacjach bardzo często są informacje, że kurs jest dla wszystkich: pedagogów, psycholgów, artystów itd. To nie prawda, różne kursy koncentrują się na różnych aspektach i dają inne kwalifikacje.

2.    Ile godzin szkoleniowych obejmuje kurs? W niekórych zawodach ścieżka kariery wymaga minimalnej ilości godzin, żeby kurs był uznany za kwalifikacyjny.
Ile jest w tym godzin teoretycznych? Arteterapia ma podstawy teoretyczne, z którymi studenci muszą się zapoznać, w innym wypadku bardzo trudno będzie im zrozumieć czym jest arteterapia.
Ile jest w tym godzin warsztatowych? Niedoświadczając procesów twórczych na sobie, studenci nie są w stanie zrozumieć istoty arteterapii.

3.    Czy program obejmuje praktyki?
Szansa zobaczenia jak pracują wykwalifikowani arteterapeuci i możliwość odbycia stażu pod ich supewizją pozwala przenieść wiedzę i własne doświadczenia do rzeczywistej sytuacji terapeutycznej. Zupełnie inaczej pracuje się ze studentami, a inaczej z pacjentami. Szczególnie istotne jest to dla osób, które wcześniej nie miały doczynienia z praca terapeutyczną.

4.    Kim są wykładowcy/nauczyciele
Czy jesteś w stanie sprawdzić w internecie, że twoi nauczyciele mają jakieś dośwadczenie z arteterapią? Jak to mówią jeśli czegoś nie ma w internecie, to nie istnieje. Część szkoleń może być prowadzona przez psychologów/pedagogów, szczególnie te dotyczące pracy z grupą czy umiejetności społecznych, ale zajęcia z arteterapii muszą być prowadzone przez arteterapeutów! Przy niektórych kursach zdziwicie się kto prowadzi zajęcia…

5.    Jeżeli instytucja nie jest w stanie dostaczyć Ci wszystkich potrzebnych informacji, bo zasłania się nieprzygotowanymi dokumentami, prawami autorskimi itd. nie jest warta Twojej uwagii! Instytucje muszą udzielać szczegółowych informacji o programach, które oferują.

6.    Miej świadomość, że zawód arteterapeuty nie istnieje w Polsce i określenie ‘kwalifikacje arteterapeuty’ jest umowne, może go używać każdy.

Nie będę tutaj wyrażać opini o żadnym konkretnym programie. Według mnie edukacja arteterapii generalnie wymaga przeformułowania, nie mniej jednak są kursy lepsze i gorsze. Być może ktoś zechce się podzielić swoimi doświadczeniami w tej kwestii.

Bardzo szczegółowa lista kursów została stworzona wspólnymi siłami na forum Arteum.pl.  Nie będę powielać tych informacji, natomiast warto się skontaktować z poszczególnymi uczelniami przed podjęciem decyzji dlatego, że część informacji ma charakter ofert, a kursy w rzeczywistości nigdy nie ruszyły lub oferta nie jest kontynuowana.

Zachęcam uczestników kursów do dzielenia się doświadzceniami i opiniami. Bardzo to pomaga kolejnym osobom podejmować decyzje gdzie studiować, jak również pokazuje organizatorom jakie są oczekiwania.

Read Full Post »

Older Posts »