Rober Morris BodySpaceMotionThings
I kończy się kolejny długi weekend w Londynie… ‘Tate’, jak to zwykle ma w zwyczaju, przygotowało festiwal najróżniejszych akcji i atrakcji. W Turbine Hall została otwarta instalacja Roberta Morissa Bodyspacemotionthing (patrz video). Jest to remake instalacji z 1971 rou, kiedy publiczność po raz pierwszy została zaproszona do interakcji na specjalnie do tego celu stworzonym ‘placu zabaw’. Niestety wtedy wystawa została zamknięta po czterech dniach po tym, jak ktoś zbyt entuzjastycznie potraktował pomysł zabawy i spadł z wysokości… Teraz wygla na to, że mimo ogromnego zainteresowania plac zabaw dla publiczności nie spowodował żadnych ofiar. Można sie było do woli turlać, skakać, huśtać, chodzić po linie czy równoważni, oczywiście jeśli ktoś ma cierpliwość stać w kolejce… Ciekawy pomysł na sztukę-zabawę w przestrzeni galerii.



Oprócz tego na trawniku przed ‘Tate’ było szereg atrakcji przygotowanych przez ‘The House of Fairy Tales’, grupę artystów organizujących projekty dla dzieci. W prawdziwie czarodziejskim stylu zostały stworzone namioty, gdzie można było malować, rzeźbić, szyć, opowiadać bajki, spisywać marzenia, obejrzeć teatr cieni i dziesiątki, dziesiątki innych rzeczy. Cała impreza przyciagnęła tysiące ludzi. Wydarzenie zdecydowanie rozganizowane z rozmachem. Galerię ‘Tate’ tak jak już kilka razy pisałam zdecydowanie lubię! Po pierwsze dlatego, że promuje najlepszą sztukę, po drugie dlatego, że nie boi się promować projekty kontrowersyjne i po trzecie, że udostępnia sztukę szerokiej publiczności i wspaniale pełni swoją edukacyjna rolę, pokazując, że sztuka nie musi byc śmiertelnie poważna, niezrozumiała i przeintelektualizowana.
wiecej o długim weekendzie w Tate na stronie Galerii.





Taka pogoda w Londynie, niesamowite!
Nawet w Londynie czasem świeci słońce!
Myśłałam, że lubisz ‘przeintelektualizowaną’ sztukę