Terapia Sztuką. Praktyczny poradnik.
Susan Buchalter.
Przeważnie piszę o ksiazkach, które lubię i które wydają mi się szczególnie wartościowe. Dzisiaj o ksiażce, która wzbudza wiele moich wątpliwości.
To możemy przeczytać we wprowadzeniu do książki:
‘Trudno jest być spontanicznym i nowatorskim podczas każdej sesji arteterapii. Dlatego dobrze jest mieć pod ręką zbiór kreatywnych i inspirujących pomysłów. Terapia sztuką zawiera praktyczne instrukcje, które na pewno okażą się pomocne zarówno podczas sesji indywidualnych, jak i grupowych.
Poszczególne rozdziały są poświęcone różnym technikom artystycznym, włącznie z wielkoformatowym malarstwem ściennym, kolażem, rzeźbą oraz rysunkiem, co sprawia, że książka jest cennym i przystępnym źródłem dla każdego terapeuty. Susan Buchalter ujęła w niej scenariusze projektów artystycznych wykorzystujących zwyczajne przedmioty codziennego użytku. Prezentacja każdego z nich składa się z listy potrzebnych materiałów, planu postępowania oraz celu ćwiczenia. Twórcze zajęcia odwołują się do sytuacji bliskich dorosłym i dzieciom – na przykład rysowanie pragnień, rzeźbienie reprezentacji własnego stresu czy tworzenie autoportretu techniką kolażu. Ksiązka ta jest odpowiednia zarówno dla początkujących, jak i doświadczonych arteterapeutów, doradców i pracowników socjalnych, oraz dla wszystkich zainteresowanych wykorzystaniem różnych form artystycznych w pracy z innymi ludźmi’
Książka w kilku rodziałach opisuje różne techniki i metody, które mogą być wprowadzone do sesji arteterapeutycznej. Według autorki z założenia ma nie być tzw. książką kucharską, czyli ma nie dawać gotowych recept na każdą sytuację. Jednak jeśli konstrukcji tej ksiażki przyjrzymy się bliżej, tym właśnie ona wydaje sie być. Książka z założenia przeznaczona jest nie tylko dla arteterapeutów, ale również dla innych specjalistów, którzy chcą wykorzystywać elelementy artystyczne w swojej praktyce. Jeśli więc zastanowimy się nad zakładanym odbiorcą książki, będą to osoby bez specjalnego przygotowania i koniecznej świadomości jak wprowadzenie poszczególnych motywów może się rozwinąć w pracy terapeutycznej. Autorka daje krótkie wskazówki pokazujące, że niektóre ćwiczenia mogą być niebezpieczne lub że w niektórych sytuacjach należy być ostrożnym. I to wszystko. Ćwiczenia i pomysły zebrane w książce wynikają z wieloletniego doświadczenia autorki jako praktyka. Pojawia sie tam wiele pomysłów i potencjalnie wiele ciekawych rozwiązań, jednak bardzo ograniczona ilość komentarzy sugeruje, że autorka zakłada dość dobre przygotowanie czytelnika do wykorzystania treści zawartych w ksiażce, w tym rozumienie procesu arteterapeutycznego, jego dynamiki i ograniczeń.W tym momencie Buchalter mija się z założeniem, ze książka jest przeznaczona dla osób nie zajmujacych sie zawodowo arteterapią. Zakłada ona, ze terapeuta będzie umiał właściwie ocenić, jakie zadania i jakie rowiązania są właściwe dla jego pacjentów i w którym momencie. Wydaje mi się, że może to być prosta droga do katastrofy.
Niestety mam wrażenie, że książka trafiając do polskiego czytelnika może właśnie zostać odebrana jako książka kucharska. Sugerowana w niej organizacja sesji czy wybór aktywności ma duży potencjał na bycie nadużywanym bez zastanowienia.
Wedlug mnie nie szczególnie dobry wybór książki do tłumaczenia dla polskiego czytelnika. Szczególnie w czasach (czyli od jakiś dwudziestu lat) kiedy odchodzi się od tak precyzyjnie ułożonego programu sesji, a raczej wykozytuje metody niedyrektywne i podąrza za pacjentem. Z drugiej strony książka może zostac dobrze przyjęta na wszelkiego typu zajeciach edukacyjnych, gdzie procesy nie są zbyt głębokie i mogą być znacznie bardziej zaplanowane. I tak zapewne ta ksiażka jest wykorzystywana w Polsce. Nie pomaga to jednak rozwinąć myślenia o arteterapii i ta refleksja nie pojawia się niestety w polskim tłumaczeniu.
O
Zgadzam się
A ja nie rozumiem w czym problem. Ksiazeczka ma dużo pomysłów, które urozmaicają pracę. I każdy je może wykorzystywac jak chce. Ja wykorzystałam kilka na zajęciach z uczniami i uwazam je za sukces.
Każdy odpowiada sam za poziom zajęć jakie oferuje i tu nie jest winna książka tylko osoba ją wykorzystująca.
pozdrawiam
Nie umniejszam jakości podanych w książce inspiracji. Zastanawiam się jednak w jaki sposób te inspiracje mogą być wykorzystane w sytuacji, kiedy jest bardzo znikomy komentarz dotyczący ich terapeutycznego zastosowania.
Zgadzam się, że dla potrzeb edukacyjnych jest dobra pozycją. To co mnie marwi, że pisze się w niej o terapii przez sztukę, a same scenariusze nie wystarczą do zbudowania dobrej relacji terapeutycznej, zrozumienia procesu i zagrożeń jakie niesie.
To co mnie marwi, to fakt, że jest to jedna z niewielu amerykanskich pozycji przetlumaczona na polski i moze dac złudne wrazenie, że arteterapia to jedynie wykorzytywanie prostych scenariuszy i bardzo małą ilością refleksji. I to właśnie o tę małą ilość reflekji, szczególnie dla polskiego czytelnika mi chodzi.